Rozdział IV – Władanie praną psychiczną

Swami Wiwekananda – Radźa-joga

Zajmiemy się teraz ćwiczeniami pranajamy. Wiemy już, że według joginów pierwszy krok polega na opanowaniu ruchów oddychania. Mamy przez to dojść do świadomego odczuwania subtelnych poruszeń w ciele. Umysł nasz nastawił się na obserwowanie zdarzeń zewnętrznych i stracił zdolność postrzegania poruszeń wewnętrznych. Jeżeli dojdziemy do tego, że zaczniemy je odczuwać, możemy przystąpić do ich opanowania.

Prądy energii nerwowej krążą w całym ciele, niosą energię życiową i życie wszystkim tkankom, ale my nie wiemy o tym. Jogini mówią, że możemy nauczyć się odczuwania ich. W jaki sposób? Przez zwrócenie uwagi na ruchy oddychania i pokierowanie nimi; kiedy będziemy to czynili dostatecznie długo, uda nam się opanować również ruchy o wiele subtelniejsze.

A oto samo ćwiczenie pranajamy. Siadamy zupełnie wyprostowani; tułów musi pozostawać w równowadze przy postawie pionowej. Rdzeń kręgowy, chociaż nie przylega bezpośrednio do ścianek wewnętrznych kręgosłupa, jednak mieści się wewnątrz niego. Jeżeli usiądziecie pochyleni, wywoła to zaburzenia w kręgosłupie; pozostawmy go więc w spokoju. Ilekroć razy usiądziecie do medytacji w postawie krzywej, postąpicie źle. Pierś, szyja, głowa muszą być na jednej linii. Przekonacie się, że po niewielu próbach będzie to dla was łatwe jak samo oddychanie.

Drugim warunkiem jest opanowanie nerwów. Mówiłem już, że splot nerwowy, kierujący narządami oddychania, wywiera pewien wpływ na inne nerwy; dlatego potrzebne jest oddychanie rytmiczne. Oddychanie zwykłe nie jest po prostu godne miana oddychania, jest bowiem nieregularne. Nawiasem wspomnę tu, że różnią się między sobą oddychanie mężczyzn i oddychanie kobiet; różnice te są zupełnie naturalne.

Najpierw musimy się nauczyć oddychania rytmicznego: wdech – wydech; zharmonizuje to działanie całego ciała. Po pewnym czasie dobrze będzie uzupełnić to ćwiczenie powtarzaniem słowa OM lub innego słowa świętego. W Indiach zamiast liczenia 1,2,3 – wymawiamy pewne sylaby symboliczne. Dlatego radzę wam włączyć do ćwiczeń pranajamy powtarzanie myśli OM lub innego słowa świętego. Niechaj takie wybrane słowo przepływa przez wasze pole świadomości rytmicznie, harmonijnie, z oddechem, a stwierdzicie, że ciało poddaje się temu rytmowi. Dowiecie się wtedy, czym jest odpoczynek. Przykładowo sen nie jest odpoczynkiem.

Kiedy zażywacie tego odpoczynku, nerwy najbardziej wyczerpane uciszają się i spostrzegacie, że nigdy wcześniej nie zaznaliście takiego spoczynku, po prostu nie znaliście prawdziwego odpoczywania.

Pierwszym widocznym skutkiem takich ćwiczeń jest zmiana wyrazu twarzy; ostrość rysów łagodnieje, uciszenie myśli jaśnieje z oblicza zorzą spokoju. Drugim objawem jest miły głos. Nie słyszałem nigdy jogina, który by mówił ochryple. Objawy te występują po kilku miesiącach praktyki.

Po kilkunastu dniach ćwiczenia się w prostym rytmicznym oddychaniu należy przystąpić do ćwiczenia następnego. Wciągajcie powietrze w płuca powoli przez lewe nozdrze, drogą idy, skupiając myśli na prądzie energii nerwowej; wyobrażajcie sobie, że prąd ten spływa wzdłuż rdzenia kręgowego i uderza mocno w ostatni splot trójkątny u dołu kręgosłupa, w siedzibę kundalini. Zatrzymajcie tam prąd przez chwilę. Następnie wyobrażajcie sobie (i odczuwajcie), że posyłacie ów prąd z oddechem w górę drugą stroną, przez pingalę, potem wyrzućcie go powoli przez nozdrze prawe. Najłatwiej udaje się to przy zamknięciu prawego nozdrza kciukiem i wciąganiu powietrza lewym nozdrzem. Potem zamknijcie oba nozdrza kciukiem i palcem wskazującym i skierujcie w wyobraźni prąd ku dołowi, aby uderzył w podstawę suszumny. Teraz odsuńcie tylko kciuk od prawego nozdrza i wypuszczajcie przez nie powoli powietrze. Następnie oddychajcie powoli przez to samo odsłonięte nozdrze, a po zakończeniu wdechu zamknijcie znowu oba nozdrza.

Taki indyjski sposób oddychania jest dość trudny dla ludzi w innych krajach; w Indiach ćwiczymy się w tym od dziecka i płuca nasze są już przyzwyczajone. Najlepiej jest zaczynać od 4 sekund i stopniowo przedłużać ten czas: wdech 4 sekundy, zatrzymanie powietrza 16 sekund i wydech 8 sekund[7]. To stanowi jednostkę pranajamy. Myślcie wtedy o lotosie trójkątnym u podstawy kręgosłupa, skupiwszy uwagę na tym ośrodku. Wyobraźnia bardzo może pomóc.

Ćwiczenie następne polega na wdychaniu powolnym i wydychaniu zaraz, również powoli, potem na przerwie w oddychaniu. Tempa czasu są te same, różnica polega tylko na nie wpuszczaniu powietrza po wydechu, zamiast zatrzymania go w płucach po wdechu.

Ten drugi sposób jest łatwiejszy od pierwszego. Nie trzeba nadużywać pierwszego sposobu oddychania z zatrzymywaniem powietrza w płucach. Wystarczą cztery oddechy rano i tyleż wieczorem; później można będzie zwiększać ich liczbę i przedłużać czas. Przekonacie się, że się wam to udaje i sprawia przyjemność. Wtedy spróbujecie ostrożnie dojść do sześciu oddechów zamiast tylko czterech w każdym ćwiczeniu. Gdybyście wykonywali te ćwiczenia nieregularnie, mogłoby to wam zaszkodzić.

Z powyższych trzech opisanych sposobów oczyszczania nerwów pierwszy i trzeci nie są niebezpieczne ani trudne. Im dłużej będziecie ćwiczyli się w pierwszym, tym większy będzie was ogarniał spokój. Myślcie tylko o OM, a będziecie mogli oddawać się temu ćwiczeniu nawet podczas pracy. Uda się ona wam lepiej i poczujecie się dobrze. Jeżeli oddajecie się temu poważnie, nadejdzie dzień, w którym obudzi się kundalini. Kto praktykuje ćwiczenie raz lub dwa razy dziennie, zdobywa spokój ciała i umysłu oraz łagodny miły głos. Ale dopiero w ciałach tych, którzy ćwiczą się więcej i dłużej, budzi się kundalini, cała ich natura ulega przemianie i otwiera się przed nimi księga poznania. Ci nie mają już potrzeby szukania mądrości w księgach; własna ich psychika stała się dla nich księgą i czerpią z niej poznanie nieograniczone.

Mówiłem już o prądach ida i pingala oraz kanaliku suszumnie w rdzeniu pacierzowym w kręgosłupie. Są one w ciele każdego kręgowca, zarówno ludzi, jak i zwierząt. Joginowie twierdzą, że w ciele zwykłego człowieka suszumna jest zamknięta i nieczynna, dwa zaś pierwsze przewody niosą energię przekazywaną różnym częściom ciała.

Tyko jogin ma suszumnę otwartą. Kiedy suszumna otwiera się, popłynie przez nie prąd, wznosi się, a wtedy wydostajemy się ponad doznanie zmysłowe, dochodzimy do ponadświadomości, poza i ponad intelekt, dokąd rozum nie sięga. Głównym celem dążeń jogina jest osiągnięcie otwarcia się suszumny. Wzdłuż suszumny położone są ośrodki, obrazowo nazywane lotosami. Nazwy ich w sanskrycie brzmią kolejno: mūlādhāra – pierwszy od dołu (położony u nasady kręgosłupa), svādhiṣṭhāna – drugi (w pobliżu narządów rozrodczych), maṇipūra – trzeci (przy spolocie słonecznym), anāhata – czwarty (lotos serca), viśuddha – piąty (lotos krtani), ājñā (czyt. adźńa) – szósty (tuż ponad linią brwi) i siódmy, sahasrāra, czyli lotos tysiącpłatkowy u wierzchołka głowy.

Na razie zajmiemy się tylko dwoma ośrodkami: najniższym, muladharą i najwyższym sahasrarą. Całość energii musi być skierowana ze składnicy w muladharze aż do sahasrary. Joginowie utrzymują, że najwyższym rodzajem energii ze wszystkich zawartych w ciele, jest energia zwana w sanskrycie odźas (ojas), skupiająca się w mózgu. Im więcej tej energii człowiek ma w głowie, tym jest mocniejszy fizycznie i intelektualnie, tym więcej promieniuje energią psychiczną. Niejeden człowiek może wysławiać się pięknie i wypowiadać piękne myśli, jednakże nie wywrze wrażenia na słuchaczach; inny natomiast bez krasomówstwa i głębokich myśli oczaruje słuchaczy słowami, bo każde jego słowo będzie pełne mocy. Otóż moc ta jest to odźas.

W każdym człowieku jest większy lub mniejszy ładunek odźasu. Wszystkie siły działające w ciele, stają się na swym stopniu najwyższym tą energią odźas. Jest to sprawa przemiany. Ta sama energia, przejawiająca się na zewnątrz nas jako elektryczność lub magnetyzm, przemienia się w siłę wewnętrzną; te same siły, działające jako siła mięśni, przemieniają się w odźas. Joginowie mówią, że część energii człowieka, występująca jako energia seksualna, jako myśli seksualne, przemienia się z łatwością w odźas, jeżeli się ją powściągnie i pokieruje się nią. Wobec tego zaś, że muladhara kieruje tą energią, jogin zwraca szczególną uwagę na ten ośrodek. Stara się opanować całą energię seksualną i zamienić ją w odźas. Tylko powściągliwi, czyści mężczyźni i kobiety mogą wznieść odźas do mózgu i tam go zmagazynować. Dlatego powściągliwość, czystość była zawsze uważana za najwyższą cnotę. Dlatego też wszystkie na świecie zakony religijne, które wydały olbrzymów uduchowienia, wymagają absolutnej powściągliwości. Dlatego również istnieją mnisi, którzy wyrzekli się pożycia małżeńskiego. Niezbędna jest czystość doskonała w myślach, mowie i uczynkach; bez tego praktykowanie radźa-jogi staje się niebezpieczne i doprowadza do obłędu. Jeżeli praktykuje się radźa-jogę i wiedzie się życie nieczyste, jakże można spodziewać się, że będzie się joginem.


[7] W innym zbiorku („Sześć wykładów o Radźa-jodze”) Wiwekananda doradza rytm 1-2-1, zamiast wskazanego tutaj 1-4-2 (4,16,8). Taki prostszy i łatwiejszy też może być niebezpieczny; ostrzeżenie zamieszczone jest w załączniku, poza tekstem.

Zostaw komentarz