Nasze nabożeństwo

Tadeusz Głodowski

Przygotowanie

Siądź wygodnie, lecz bez podpierania się, zamknij oczy i zaczerpnij głęboko powietrza w płuca. Powtórz głęboki wdech i wydech trzy razy, potem oddychaj głęboko i równo – bez wysiłku. Rozluźnij napięcie mięśni w całym ciele; sprawdź to jeszcze raz, ażeby ciało uspokoiło się i nie przeszkadzało w skupieniu podczas nabożeństwa.

Medytacja Wstępna (w milczeniu)

„Jestem w otoczeniu przyjaciół, którym ufam całkowicie. Wiem, że nic mi nie zagraża z waszej strony, ani ja wam nie zagrażam, że nie rażą nas wszelkie możliwe nasze ułomności i małości. Czujemy się w tym gronie całkowicie bezpieczni – nie ma między nami niechęci. Czuję obecność nas wszystkich jak pomnożoną obecność własną.

Wszyscy jako ludzie mamy swe radości i smutki. I łzy smutku, i łzy radości roztapiają w nas strzępy egoizmu; nie potrzebujemy skrywać łez smutku przed sobą, ale nie ożywiajmy ich w sobie. Świadome odczuwanie przyjaźni naszej ucisza mnie i pozwala odłożyć teraz wszystkie sprawy powszednie mej osobowości i zwrócić się ku temu, co jest istotą życia i nas, i całego wszechświata, czego nie można nazwać, a co jest najważniejsze zawsze i teraz”.

Zapomnijmy teraz o sobie, o wszystkich swych sprawach i zwróćmy się całą swą świadomością, całą swą mocą życzenia dobra ku wszystkim istotom żywym na całym świecie – dookoła na ziemi i poza naszą ziemią, w świecie widzialnym i w sferach niewidzialnych dla nas.

Medytacja Właściwa

„Jestem w środku wszechświata, w samym środku łona Życia. Ślę ze siebie fale uczucia wszystkiemu dookoła – przede mną, za mną, po bokach, nade mną i pode mną”.

Objaśnienie

Wskazania powyższe należy przeczytać powoli, uważnie. Teraz – bez słów – wzbudzamy w sobie fale spokojnego życzenia dobra wszystkim istotom (nie tylko ludziom) i wysyłamy je dookoła na wszystkie strony. Skupiamy całą uwagę tylko na tym życzeniu dobra.

Ważne jest wyobrażanie sobie, że znajdujemy się w samym środku Źródła Życia i Miłości Bożej.

Zazwyczaj ludzie modlący się do Boga wyobrażają sobie, że są czymś oddzielnym, a Niebo – świat boski – jest gdzieś na zewnątrz, daleko, i ślą swe modły błagalne w niewiadomą dal. Taki podział i rozdwojenie przeszkadza w zbliżeniu się ku temu, co jest jedyną Rzeczywistością – wszechobecnym żywym Bogiem. Niniejsze wskazania uchronią nas przed takim błądzeniem; jeżeli Was dziwi, że powinniśmy „wyobrażać sobie”, iż ślemy falę życzeń z samego środka świata (wszechświata), przyjmijcie braterskie zapewnienie: nie jest to fantazja, lecz odpowiada prawdzie, którą kiedyś każdy pozna własnym przeżyciem.

Nie błagamy o nic w medytacji. To my sami wysyłamy zasób dobroci, na jaki nas stać. Nie martwmy się, że jest to mało: jeżeli otworzymy swe serce, wpłynie w nie fala Miłości Bożej. Ale żeby otrzymać, musimy najpierw dać.

Medytacja zbiorowa jest uzupełnieniem i wsparciem medytacji osobistych każdego uczestnika. Jest prostsza i sama nie wystarcza, ale daje otuchę i radość.

Również podczas medytacji zbiorowych stwierdzimy z pewnością, że uwagę naszą rozpraszają myśli o kłopotach albo o czymś z otoczenia w chwili bieżącej. Nie przejmujmy się tym i powracajmy za każdym razem spokojnie do tematu, do zadania medytacji, bez zniechęcenia.

Jeżeli roztargnienia czepiają się uporczywie jednego kłopotu, zwróćmy uwagę swoją, a wraz z nią wysyłajmy życzenia dobra i mocy do samotnych nieszczęśliwców, cierpiących w niedoli… Współczucie dotrze do nich na pewno.

Nie martwmy się, że uwagę trzeba będzie wiele razy przywoływać i skupiać na zadaniu medytacji. Z czasem nauczymy się lepszego wytrwania w skupieniu, a wtedy ładunek życzeń wysyłanych przez nas stanie się potężniejszy.

Medytacja zbiorowa jest „nabożeństwem”, ale bez magii obrzędowej. Obrzędy mają sprowadzać na ludzi energię świata boskiego za pomocą środków zewnętrznych: znaków, formuł, pokłonów, intonacji głosu, śpiewów itp. Medytacja w milczeniu jest „nabożeństwem” najbardziej bezpośrednim – otwiera serca nasze na przyjęcie energii boskich. Nabożeństwo to „odprawiamy” wszyscy i każdy z nas, a czy skutecznie, to zależy od starań każdego.

Co będziemy – z czasem – odczuwali i przeżywali podczas milczenia medytacyjnego, tego ani nie można, ani nie należy z góry określać. Będzie to uciszenie wszelkich naszych wzburzeń. Ale każdy to przeżywa inaczej. Nie należy silić się na analizowanie przeżyć, bo byłaby to wiwisekcja szkodliwa. Tak samo rozpowiadanie o tym, co się przeżywa, byłoby szkodliwe dla mówiącego.

Przez stan skupienia medytacyjnego w milczeniu i wysyłanie fal dobrych życzeń, włączamy się w działanie podobnych kół na całej kuli ziemskiej (chociaż możemy o tym nie wiedzieć). Współdziałamy wtedy z innymi, niejako „pracując na jednej fali”.

 

Zostaw komentarz