Rozmowy ze Śri Ramaną Maharishim

Wydanie szóste
Śri Ramanāśramam, Tiruvannamalai 1978 r.

PRZEDMOWA  do wydania drugiego

Rozmowy opublikowane po raz pierwszy w trzech tomach, wydane zostały teraz w poręcznym wydaniu jednotomowym. Nie mamy wątpliwości, że wydanie obecne przyjęte będzie przez czytelników na całym świecie z tym samym pietyzmem i szacunkiem, jaki wywołało wydanie poprzednie. Nie jest to lektura lekka, którą można przeczytać i odłożyć i mamy niepłonną nadzieję, że pielgrzymom, zmierzającym  ku Wiecznej Światłości, posłuży ona jako niezawodny przewodnik.

Nie sposób wyrazić ogromnej wdzięczności jaką winni jesteśmy Śri Munagala S. Venkataramiah’owi  (obecnie Swami Ramananda Saraswati) za spisywanie Rozmów na przestrzeni czterech lat, od roku 1935 do 1939. Ci szczęśliwcy, którzy mieli przywilej bezpośredniego spotkania Bhagawana, czytając te Rozmowy będą przypominać sobie i przywoływać zapamiętane przez siebie słowa Mistrza. Pomimo faktu, że wielki mędrzec spod Arunaćali nauczał najczęściej poprzez milczenie, to jednak czynił to także poprzez mowę i to jasno, nie mącąc i nie zaciemniając umysłów swoich słuchaczy. Można by sobie życzyć, aby każde wypowiedziane przez Niego słowo zostało zachowane dla potomności. Ale powinniśmy też być wdzięczni opatrzności za to,  że choćby tyle wypowiedzi zostało zanotowanych; Rozmowy  rzucają światło na Pisma Mistrza i wydaje się, że najlepiej jest zgłębiać je równocześnie z lekturą Pism, których tłumaczenie jest również dostępne.

Zazwyczaj Śri Ramana nie wygłaszał nauk. Tak naprawdę Mędrzec ten nie miał potrzeby wygłaszania żadnych „wykładów” ani  „dyskusji”. Jego słowa adresowane były przede wszystkim do tych szczególnych słuchaczów, którzy odczuwali jakieś trudności na ścieżce duchowej i poszukiwali ich rozwiązania. Ponieważ przy poszukiwaniu Jaźni powstają podobne trudności i metoda ich rozwiązania jest taka sama, odpowiedzi Maharishiego na te pytania mają wartość uniwersalną.

Nie wszyscy umieją zadawać właściwe pytanie lub odpowiednio je formułować. Dlatego Rozmowy z Guru nie są jedynie odpowiedziami ściśle na temat, jak na egzaminie. Musiał on często sięgać poza słowa, które stanowiły pytanie, a nawet korygować przedmiot pytania. A kiedy zadawano pytania nierzeczowe albo jałowe, to nie do niego należało zaspokajanie pustej ciekawości pytającego ani utwierdzanie go w jego złudzeniach. Śri Ramana nigdy nie pozostawiał swego rozmówcy w tym samym miejscu. Jak określił to jeden z uczniów: „Wszystkie nasze pytania są z naszego punktu widzenia, a odpowiedzi Śri Bhagawana są z jego punktu widzenia. Nie tylko odpowiada on na pytania, lecz je zarazem podważa”.

Do świętego przyjść można z rozmaitym nastawieniem. Sceptycy i agnostycy, teiści i ateiści, poszukiwacze cudów i łowcy niezwykłych zjawisk psychicznych – wszyscy przychodzili do Maharishiego. Oczywiście każdy rozmówca zadawał takie pytania, jakie były dla niego samego najważniejsze, a charakter pytań zależał od nastawienia i zainteresowań danej osoby. Wielkość Mistrza polegała na usuwaniu nastawień i zainteresowań, które były niższego rzędu, i kierowaniu pytającego ku pragnieniu urzeczywistnienia najwyższej Prawdy.

Odwiedzający aśram często zadawali Śri Ramanie pytania o moce okultystyczne i zjawiska psychiczne. Czy nie jest pożyteczne uzyskanie mocy okultystycznych, takich jak telepatia? Czy moc uczynienia ciała niewidzialnym nie jest oznaką dojrzałej mądrości? Czy można czytać myśli innych? Odpowiedź Mistrza na wszystkie podobne pytania była jedna: że moce okultystyczne i cuda nie są niczym duchowym. Nadludzkie moce są bardziej przeszkodami niż pomocą na drodze do Najwyższego Ducha. Niektórzy pytający zainteresowani byli sprawami dotyczącymi umarłych. Co dzieje się ze zmarłymi? Czy można ich zobaczyć? I w tym przypadku Sri Ramana także uczył, że problemy te nie mają znaczenia i że poszukujący prawdy nie powinni się nimi zajmować. Kiedyś pewna dystyngowana dama dopytywała się: „Maharadźdźi, czy możemy zobaczyć zmarłych? Mistrz odpowiedział: „Tak”. Wówczas dama ta zapytała: „Czy joginowie mogą nam ich pokazać?” Mistrz: „Tak, mogą. Ale nie proś mnie, żebym ci ich pokazał, bo ja nie mogę”. Dama: „Czy ich widujesz?” Mistrz: „Tak, w snach”.

Główna nauka Śri Ramany dotyczy poszukiwania Jaźni. Zamiast pragnąć poznać to czy tamto, staraj się poznać Jaźń. Zamiast pytać o setki innych rzeczy, pytaj: „Kim jestem?” Dociekanie Jaźni powinno być najłatwiejszym zadaniem ze wszystkich. A jednak wydaje się być najtrudniejsze, bo staliśmy się obcy dla naszej Jaźni. To, co należy zrobić, jest proste – trwać jako Jaźń. To jest najwyższa Prawda. To jest nasz jeden, wieczny, naturalny i nieodłączny stan. Z powodu niewiedzy utożsamiamy siebie samych z nie-ja. Ego jest najbardziej subtelnym spośród tego, z czym się utożsamiamy. Poszukujmy źródła tego ego. Skąd powstaje ta pseudo-Jaźń? Na końcu tych poszukiwań przekonamy się, że ego zniknie, ustępując miejsca światłu wiecznej Jaźni. Tak więc najlepszą metodą praktyki jest dociekanie: „Kim jestem?”. Jest to najlepszą modlitwą. Jest to też prawdziwą pranajamą. Myśl „nie jestem ciałem” (nāham) jest to wydech (recaka), dociekanie „Kim jestem?” (ko’ham) to wdech (pūraka), urzeczywistnienie „Jestem Nim” (so ’ham) jest zatrzymaniem oddechu (kumbhaka). Owocem dociekania Jaźni jest uświadomienie sobie, że Jaźń jest wszystkim, i że niczego innego nie ma. Tym, którzy podążają tą metodą, żadna inna sadhana nie jest potrzebna. Także ci, którzy podejmują praktykę oddania (bhakti), też osiągają ten sam cel. Jeśli ktoś podda swoje ego  Guru lub Bogu, to urzeczywistni Jaźń.

Nauki Sri Ramany, jakie można odnaleźć w Rozmowach, przynoszą wszystkim nadzieję. Nikt nie powinien myśleć, że jest poza nawiasem zbawienia. Pewien starszy Amerykanin, który odwiedził aśram, powiedział raz do Mistrza: „Maharishi, czy uważasz nas za złych ludzi?”. Charakterystyczna odpowiedź Mistrza brzmiała: „Nie mów tak. Nie powinniście myśleć, że jesteście złymi ludźmi”. Wszystko, co jest w nas złe, zostanie z pewnością usunięte, jeśli tylko posłuchamy mądrych słów Maharishiego, zapisanych w tej oto książce.

I obyśmy czytali ją z intencją przygotowania się do zrozumienia wyższej nauki Mistrza, która odbywa się poprzez Ciszę!

Uniwersytet Madraski
11 sierpnia 1958 r.
T.M.P. MAHADEVAN

WSTĘP [1]

Rozmowy te obejmują okres czterech lat, 1935-1939, a wszystkie zanotowane zostały przez Śri Munagala S. Venkataramiah’a (obecnie Swami Ramanananda Saraswati), długoletniego ucznia Śri Ramany Maharishiego. Choć jego rodzimym językiem był telugu, mówił on płynnie po angielsku i po tamilsku oraz znał język sanskrycki. Były to kwalifikacje konieczne dla osoby zapisującej rozmowy Śri Bhagawana z różnymi uczniami i przybyszami.

Zarejestrowane tutaj cztery lata były okresem, w którym aśram przeżywał szczyt swojej chwały. Zdrowie Maharishiemu jeszcze wówczas dopisywało i sala, w której siedział, otwarta była dzień i noc, witając wszystkich. Goście przybywali tłumnie z każdego zakątka świata; nie było prawie kraju, który nie byłby reprezentowany. Wojna przerwała oczywiście ten napływ, choć liczba gości indyjskich stale z biegiem czasu wzrastała. Ale te właśnie rozmowy, wiele z nich z ludźmi Zachodu, są szczególnie interesujące: nowoczesna tendencja do materializmu i niereligijności, którą Zachód często się szczyci, spotkała tu coś, z czym musiała się zmierzyć. Śri Bhagawan promieniał jak słońce i nawet ci, którzy nie rozumieli go lub nie zgadzali się z jego słowami, byli zafascynowani i chcąc nie chcąc czuli się uwzniośleni w jego obecności.

Jakkolwiek Sri Venkataramiah był w pełni wykwalifikowany do tego przedsięwzięcia, to nadążyć za słowami Bhagawana –  gdy już zaczął mówić – nie było zadaniem łatwym. Bhagawan miał takie panowanie nad tematem, że zawsze wiedział, co powiedzieć, niezależnie od tego, w jakim języku przyszło mu się wypowiadać. Słuchacze  skupiali się na tym, aby nie uronić ani słowa, a do tego jeszcze nie zawsze łatwo było zrozumieć ich sens, więc niewiele notatek można było zrobić. Śri Venkataramiah był tłumaczem dla wielu osób mówiących po angielsku, tłumnie przybywających do aśramu, gdyż Bhagawan niechętnie wypowiadał więcej niż kilka słów w tym języku, jakkolwiek znał go wystarczająco dobrze, by móc czytać angielskie gazety i czasopisma. Tłumaczenie było jeszcze trudniejszym zadaniem niż zapisywanie; potok słów był tak nieustanny, że nie było żadnej przerwy, w której ich znaczenie mogłoby być przekazane gorliwemu pytającemu. Czasem proszono Bhagawana, by poczekał, aby jego słowa mogły być przekazane zaciekawionemu słuchaczowi. Tak więc łatwo sobie wyobrazić trudności przy sporządzaniu tych zapisków. Tylko ten, kto latami siedział u stóp Mistrza i przyswoił sobie całkowicie jego filozofię i sposób, w jaki on ją wykładał, mógł być kompetentny do tego zadania. Szczęśliwie pojawił się w aśramie Śri Venkataramiah, osoba doskonale do tego celu przygotowana.

Trzeba przyznać, że użyty tutaj język nie zawsze jest wyszukany, ale wynikało to z okoliczności. Bez wątpienia można go było poprawić, ale zachowano go takim, jaki jest, z obawy, by nie zatracić pewnej spontaniczności, jaką teraz posiada. Choć rozmowy odbywały się w rożnych językach południowoindyjskich, większość z nich została zapisana po angielsku, a pozostałe w tamilskim albo telugu; zostały one potem dla celów niniejszej książki przetłumaczone na angielski. Ukończony zapis był często pokazywany pytającemu dla weryfikacji, ale całość ma pieczęć  samego Sri Bhagawana, ponieważ zanotowany przebieg rozmów zawsze mu pokazywano dla uzyskania aprobaty lub też dokonania koniecznych zmian. Możemy być zatem pewni, że mamy tu dokładną naukę Mistrza i czytając ją siedzimy znowu u jego stóp w dawnej sali, spijając każde słowo, które wyszło z jego ust, oczarowani jego uśmiechem, ruchami jego delikatnych rąk i jego zachowaniem, bo był on prawdziwym artystą, często odgrywającym część historii, którą opowiadał, dla lepszego przybliżenia jej sensu.

Niektórzy skłonni będą zarzucać tej książce, że jest monotonna, jednakże ta pozorna monotonia jest umyślna, bo zawsze wprowadzane są pewne nowe zagadnienia, jakkolwiek rozmowa wydaje się być podobna. Śri Bhagawan zawsze kładł nacisk na jedną istotną prawdę,  niezbędną dla osiągnięcia Wyzwolenia: że istnieje jedna tylko Jaźń, i nic oprócz Jaźni. Poznaj Jaźń, a wszystko inne będzie poznane. Powtarzania tej prawdy nigdy nie jest za wiele.

Intelektualne zrozumienie tej prawdy bez wątpienia stawia człowieka na drodze duchowej, ale gdy już rozpocznie się tę drogę, to wiedza umysłowa musi przeobrazić się w  prawdziwe, bezpośrednie doświadczenie. Poznać coś całkowicie, a nie tylko powierzchownie,  znaczy  stać się tym poznawanym; w przeciwnym razie wiedza jest niekompletna. Jak wykazałem, zawsze jesteśmy tylko Jaźnią, ale łącząc się z niewiedzą w postaci ograniczenia, łącząc się z ego, zapominamy o widzącym i utożsamiamy się z widzianym. Cóż jednak możemy na to poradzić? Nawyk ten jest tak odwieczny, przez liczne epoki w trakcie kolejnych wcieleń powielany przez umysł, który w ten sposób coraz bardziej zaplątuje się w niewiedzę do tego stopnia, że pomimo usiłowań jest teraz niechętny, nieomal niezdolny wyplątać się z niewoli gry słów, którą stworzył.

Jesteś Jaźnią – mówi nam Sri Ramana – niczym tylko Jaźnią, wszystko inne jest jedynie wyobraźnią, a więc BĄDŹ Jaźnią tu i teraz. Nie ma potrzeby uciekać do lasu ani zamykać się w pokoju. Kontynuuj swe niezbędne zajęcia, ale uwolnij się od połączenia z podmiotem, który je wykonuje. Jaźń jest świadkiem, ty jesteś Tym.

W rozmowach tych podawany jest przykład za przykładem w taki sposób, by zaspokoić upodobania i umysły wszystkich. Czytanie tej książki automatycznie wciąga czytelnika wewnątrz, do źródła. Samo w sobie jest wystarczającą sadhaną. Nie daj się zwieść – już jesteś Tym, nie ma nic więcej do osiągnięcia; to tylko błędne utożsamienie musi być porzucone, ograniczenie musi być rozpoznane jako iluzoryczne.

Jego metoda dokonania tego jest dobrze znana – poszukiwanie Jaźni. Zawsze i przez cały czas poszukuj źródła ego – zjawiskowego aktora, a po osiągnięciu tego celu – tak mówi Maharishi – ego odpadnie samo, nie zostanie nic, tylko szczęśliwość Jaźni. Ale nie ma tu miejsca na omawianie szczegółów tej metody; dla zainteresowanych łatwo dostępne są książki w aśramie Ramany.

Cóż więcej można tu powiedzieć? Chyba tylko poradzić każdemu i wszystkim, by czytali tę książkę i próbowali uczynić ją częścią siebie samych. Ani jedno słowo nie powinno być potraktowane lekko, ani jedna rozmowa odrzucona jako zbyteczna. Wszystko to jest czystym złotem. I oto znowu odnajdujemy przed nami wiecznie żywego Sri Ramanę Maharishiego, nauczającego nas w swych niezrównanych słowach dla naszego pożytku i szczęścia.

Już po przygotowaniu tej książki do druku zauważono, że w części pierwszej nie został zachowany porządek chronologiczny, ale by nie opóźniać publikacji zdecydowano nie zmieniać obecnej kolejności, jako że nie robi to żadnej różnicy w jej treści. Daty podano jedynie dla informacji, a także jako gwarancję autentyczności.

 

Sadhu Arunachala
(Major A.W. Chadwick)
Sri Ramana Aśrama, 1stycznia 1955

 

Słowo od zapisującego

W bardzo krytycznym i bolesnym okresie swojego życia, dla uzyskania spokoju umysłu, pokorny uczeń ubiegał się o przebywanie w obecności Bhagawana Śri Ramany Maharishiego i za uprzejmą zgodą zarządcy, swamiego Śri Nirańdźanandy zamieszkał w aśramie. Gdy pojawiła się taka możliwość, uczeń ten podjął się zapisywania słodkich, odświeżających i oświecających słów Mistrza. Zadanie to zostało podjęte z jego własnej woli dla oczyszczenia jego własnego umysłu i lepszego zrozumienia subtelnych i głębokich słów Śri Bhagawana. Wkrótce potem Swami Nirańdźanananda oficjalnie przejął te zapiski dla aśramu; obejmują one okres lat 1935-39 i stanowią treść niniejszej publikacji. Pokorny uczeń ma nadzieję, że dla niektórych czytelników okażą sie one interesujące i pomocne w ich poszukiwaniach duchowych.

Zapisujący
Śri  Ramana Aśrama, 1 stycznia 1955

Tom 1

Tom 2


[1] Napisany do pierwszego wydania.

Zostaw komentarz