Moksza-dharma-parwan 220

Mahābhārata

inwokacja (MBh 1.1.1)
nārāyaṇam namaskṛtya naraṁ caiva narottamam |
devīṁ sarasvatīṁ caiva tato jayam udīrayet ||

Tłumaczenie z sanskrytu: Stefan Ziembiński,
redakcja: Karina Babkiewicz


Rzecze Judhiszthira:

Jaki jest ratunek, o królu, Ziemi Obrońco, dla człowieka pogrążonego w nieszczęściu, gdy traci swą rodzinę, a kraj jego upada? [1]

O Byku pośród Bharatów! Jesteś na tej ziemi naszym najlepszym nauczycielem, Proszę, to racz mi teraz powiedzieć! [2]

Rzecze Bhiszma:

Dla człowieka pogrążonego w nieszczęściu, który stracił synów i żonę, pozbawionego majątku, najlepszym lekarstwem jest wytrwałość i hart ducha, o królu! [3]

Człowiek wytrwały i silny duchem nie dopuszcza, by słabło jego ciało. A jeśli ciało będzie zdrowe i silne, ponownie osiągnie powodzenie. [4]

Człowiek mądry, mój synu, który postępuje zawsze szlachetnie, osiąga panowanie, cierpliwość i odwagę i jest zdecydowany w działaniu. [5]

Opowiada o tym pradawna opowieść, przytaczająca rozmowę Balina z Indrą, przywódcą Wasów. [6]

Kiedy zakończyła się wojna bogów z demonami, w której wielu poległo Dajtjów i Danawów, kiedy w niebie panował boski król Indra, wykonawca stu ofiar Aśwamedhy, kiedy trzema krokami przemierzał światy bóg Wisznu; [7]

Kiedy bogowie ponownie zaczęli być czczeni i ustanowione zostały cztery warny, kiedy w trzech światach nastała pomyślność, i szczęściem cieszył się Samoistny Brahman; [8]

Wtedy to właśnie Pan Indra, dosiadłszy swego wspaniałego, znakomicie ujeżdżonego białego słonia Airawatę o czterech kłach, wędrował poprzez trzy światy, otoczony orszakiem Rudrów, Wasów, Aditjów, Aświnów, Ryszich, Gandharwów, Królow Węży, Siddhów, oraz innych niezwykłych istot. [9-10]

Pewnego dnia, w grocie górskiej tuż przy brzegu oceanu, ujrzał Indra, władca Piorunów Balina, syna Wiroczany i podszedł do niego powoli. [11]

Ujrzawszy tego Pana bogów Indrę, na Airawacie wysoko siedzącego i zastępami bogów otoczonego, nie okazał trwogi i nie zadrżał Balin, najlepszy z Dajtjów! [12]

Widząc Balina nie okazującego trwogi ni lęku, Pan stu ofiar, Indra, siedzący na swym królewskim słoniu, w te się doń odezwał słowa: [13]

Jakże to być może, o Dajtjo, żeś taki spokojny? Czy zawdzięczasz to swojej odwadze, czy temu, żeś się niegdyś zasłużył usługując starszym? A może jest to owocem Twej ascezy bądź wytrwałości? Cokolwiek by to nie było, spokój taki bardzo trudno jest osiągnąć. [14]

Pokonany przez wrogów, z najwyższego zrzucony tronu, o synu demona Wiroczany, dlaczego się nie smucisz, choć smucić się powinieneś? [15]

Niegdyś żyłeś szczęśliwie, zapewniwszy dobrobyt swym poddanym, a teraz bezsilny i pozbawiony królestwa – powiedz, czemu się nie smucisz? [16]

Niegdyś panem byłeś w domu swych przodków, a teraz widzę cię z domu tego przez wrogów wygnanym; jakże ci się nie smucić, o Balinie! [17]

Przez wojowników Waruny więzami spętany, moim dyskiem poraniony, pozbawiony żon i majątku, powiedz, Balinie, czemu się nie smucisz? [18]

Kto pozbawiony wszystkiego i znieważony nie załamuje się, ten zaiste wielkiej rzeczy dokonuje! Któż inny, straciwszy władzę nad trzema światami, zdołałby w ogóle przeżyć! [19]

Wtenczas Bali, syn demona Wiroczany, usłyszawszy te i inne jeszcze cierpkie słowa przez Indrę wypowiedziane i poniżające go, odezwał się uprzejmie i bez niepokoju: [20]

Jam teraz srogim przygnieciony nieszczęściem, a ty czym się chełpisz, o Grodów Niszczycielu? Oto widzę cię, Indro stojącego nade mną z podniesionym dyskiem! [21]

Dawniej byłeś zbyt słaby, by się tak zachować; teraz nieco więcej siły nabrałeś! Któż oprócz ciebie byłby w stanie słowa tak okrutne wypowiedzieć? [22]

Ale wiedz, o Indro, że za człowieka szlachetnego uważa się tego, kto choć jest zwycięzcą, to pokonanym, a bohaterskim przeciwnikom sympatię okazuje i współczucie. [23]

We wszelkich walkach niepewny jest los obu rywali; zawsze jeden zwycięstwo osiąga, a drugi przegrywa. [24]

Obyś, o królu nie pomyślał sobie teraz, że zwyciężywszy mnie dzięki swej własnej mocy, jesteś oto Panem wszystkich stworzeń! [25]

Nie moje to czyny sprawiły, że jestem dzisiaj tym, kim jestem, ani nie Twoje, żeś jest kim jesteś! [26]

Jam był niegdyś tam, gdzie ty jesteś dzisiaj, ty zaś wkrótce moje zajmiesz miejsce; nie myśl o mnie z pogardą, ani też nie myśl, żeś wielkiego czynu dokonał! [27]

Zmienne są losu koleje i doświadcza się na przemian przyjemności i przykrości, o Indro! Nie twoje to działanie sprawiło, lecz Czas, żeś teraz powodzenie osiągnął! [28]

Tak biegnąc nieustannie, ten sam czas i mnie prowadzi i ciebie! Dlatego dziś tak różne są nasze losy, do siebie wzajem niepodobne. [29]

Nie przynosi człowiekowi szczęścia ani posłuszeństwo rodzicom, ani czczenie bóstw, ani zalety charakteru ani dobre zachowanie. [30]

Ani wiedza, ani asceza, ani dawanie jałmużny, ani przyjaciele, ani krewni nie zdołają ochronić człowieka, przez Czas dręczonego! [31]

Choćby na sto różnych próbował sposobów, to nieszczęściu, które ma się wydarzyć, nie zdoła człowiek zapobiec ni mądrością ni siłą. [32]

Niestety nie widać, aby istniała jakkolwiek ochrona dla ludzi przez Czas nieubłagany dręczonych. Rzecz w tym, o Indro, że źródłem cierpienia jest myśl: „ja sprawcą”. [33]

Jeśli ów sprawca byłby sprawcą prawdziwym, to nie powinien przez innego sprawcę być stworzony. Ale ponieważ jest stworzony przez innego, to ten inny jest sprawcą prawdziwym, nie mającym żadnego nad sobą Pana! [34]

Czas to sprawił, żem ja cię niegdyś pokonał; i czas też sprawił, żem dziś przez ciebie pokonany! Czas porusza wszystko, co ruchome i w ruch wprawia wszelkie stworzenie. [35]

O Indro! Swą słabo rozwiniętą intuicja nie jesteś w stanie pojąc, czym jest wszystkich istot zniszczenie. Są jednak tacy, którzy respekt wielki przed tobą czują, gdyż myślą, że świetność swą własnemu zawdzięczasz działaniu. [36]

Ale niepodobna by ktoś taki jak ja, znający rzeczy tego świata bieg, choćby nawet Czasu wyrokiem dręczony, miałby się smucić, lub dopuścić do zmącenia świadomości czy też błędnego poznawania. [37]

Jakże by to było możliwe, by moja świadomość [intuicja, buddhi], choćby nawet owładnięta Czasu mocą, została złamana i pogrążyła się w rozpaczy, niczym tonący okręt w oceanie? [38]

I ja, i ty, i ci wszyscy, którzy w przyszłości Panami niebian zostaną, wszyscy oni odejdą kiedyś drogą, którą setki już Indrów odeszło! [39]

I ciebie kiedyś, tak jak mnie dzisiaj, Czas pokona nieubłagany, choć dziś niezwyciężony jesteś i blaskiem świetności najwyższej jaśniejesz! [40]

O, Indro! Tysiące potomków Diti uśmiercił już Czas w minionych epokach; lecz czas pokonać nadzwyczaj trudną jest sztuką! [41]

Osiągnąwszy swą obecna pozycję króla niebian, uważasz się, Indro za kogoś tak wielkiego, jak Bóg, Pan wszystkich stworzeń, odwieczny Brahma! [42]

Pozycja, która teraz zajmujesz nie jest nikomu dana na stałe. Ale ty jesteś jak dziecko kiedy myślisz: „to stanowisko do mnie należy”. [43]

W tym, co niepewne czujesz się bezpieczny, nietrwałe biorąc za trwałe. Ogłupiony myślą „to moje” zachować pragniesz swą wspaniała królewska pozycję! [44]

Ta królewska wspaniałość nie jest dana nikomu na stałe – ani tobie, ani mnie, ani nikomu innemu. Niegdyś była własnością innych osób, dzisiaj dostała się tobie. [45]

Ona tedy, niestała, twoją pozostając czas jakiś, o Wasawo, niczym krowa, która zaspokoiwszy pragnienie od wodopoju odchodzi, do innego niebawem pospieszy. [46]

Przed tobą, o Grodów Niszczycielu, tak było wielu tych królów, że zliczyć ich nie zdołam! I po tobie także bardzo wielu ich nastanie! [47]

I nie widzę dziś nikogo z tych, którzy niegdyś cieszyli się życiem na tej ziemi, pełnej drzew, roślin wszelakich, klejnotów, rzek, gór i kopalń! [48]

Wielki Prythu, Syn Ziemi Ajla, Krzywdziciel Maja, Zrodzony z Ziemi Bhauma, zwany Piekielnikiem, a także Mocarny Śambara Konioszyi Aśwagriwa, Puloman, i Słoneczny Swarbhanu, o wielkim penisie; [49]

Prahlada, Namuci, Daksza, Wipracitti, Wiroczana, Hriniszewa, Suhotra, Bhurihan, Puszpawat, Wrysza; [50]

Satjeszu, Ryszabha, Rahu, Kapila, Aśwa, Wirupaka, Bana, Kartaswara, Wahni, Wiśwadansztra, i Nairyta; [51]

Sankoća i Waritaksza, Waraha, Aśwa, Ruci, Prabhu, Wiśwadzit, Pratirupa, Wryszanda, Wiszkara, Madhu; [52]

Hiranjakaśipu i Kajtabha Danawa, a także liczni Dajtjowie i Danawowie wraz z Rakszasami. [53]

Ci i liczni inni, dawni i pradawni, najlepsi z Dajtjów i najwspanialsi z Danawów, o których nam wiadomo. [54]

Wiely z tych dawnych Dajtjów odeszło z tego świata porzuciwszy Ziemię, a wszystkich ich pokonał Czas. Czas jest bowiem potężniejszy od nich wszystkich. [55]

I nie ty Jeden po stokroć ofiarę konia złożyłeś; wszyscy oni tego dokonali, by cel osiągnąć upragniony! A wszyscy oni oddani dharmie, wszyscy skupieni na ofierze! [56]

Wszyscy oni swobodnie przestrzeń pomiędzy Ziemia i niebem przemierzali, a walcząc stawali zawsze mężnie twarzą w twarz przeciwnika; wszyscy silni i muskularni, o ramionach jak sztaby żelazne! [57]

Wszyscy potrafili stwarzać setki iluzji, wszyscy dowolną przybrać potrafili postać, i nie słyszano, by któryś z nich został przez kogokolwiek w boju pokonany! [58]

Wszyscy oni ślubowali miłować Prawdę, wszyscy do woli zażywali przyjemności, wszyscy żyli zgodnie z przykazaniami Wed i wszyscy byli wysoko wykształceni. [59]

Wszyscy oni doszli do wielkiej potęgi, lecz żaden z tych wielki dawnych władców nigdy nie unosił się pychą. [60]

Wszyscy oni hojnie obdarzali potrzebujących, wszyscy wolni od zazdrości i egoizmu, i wszyscy dobro czynili wszelkiemu stworzeniu. [61]

Wszyscy oni byli synami córek Aditi, wszyscy obdarzeni wielką mocą, wszyscy Panami byli stworzeń! Promienni, jaśniejący, a przecież przez Czas pokonani zostali… [62]

A kiedy przyjdzie ci, o Indro, nacieszywszy się zżyciem na Ziemi, porzucić ją, nie zdołasz wtedy smutku powstrzymać! [63]

Porzuć tedy żądzę, o Indro, teraz, kiedy właśnie doznajesz rozkoszy; porzuć tę wspaniałość i pychę; a kiedy przyjdzie czas, że zakończy się twe panowanie, wtedy z łatwością smutek powściągniesz! [64]

Smutnym czasem nie smuć się, Indro, i nie raduj się czasem wesołym; nie przejmuj się przeszłością ani przyszłością, a żyj chwilą obecną teraz. [65]

I mnie, tak zawsze sprawnego, dopadł teraz Czas niestrudzony; spokojnie, o Indro! Wkrótce i u ciebie zawita! [66]

Tak mnie teraz strasząc, słowami swymi ranisz mnie, o Indro! A widząc mnie spokojnym i opanowanym, uważasz się za kogoś wielkiego, sądząc, żeś mnie pokonał! [67]

Czas do mnie pierwej przyszedł, lecz rychło pobiegnie ku tobie! Dlatego, żem przez Czas pokonany, pozwalasz sobie, Panie Niebian, głos na mnie podnosić! [68]

Któż na całym tym świecie odważyłby się stanąć do walki ze mną i nie uciekać, gdym niegdyś w złość wpadał? Ale Czas silniejszym jest przeciwnikiem i to on mnie pokonał! Tylko dlatego jeszcze tu stoisz, o Indro! [69]

Kiedy minie tysiąc lat twego panowania, wtedy tak jak mnie teraz, tobie także wszystkie członki opadną bezsilne! [70]

Jam został z tronu boskiego zrzucony, ty zaś Indro teraz w niebie panujesz. To z rozkazu Czasu, o Indro, w tym wielobarwnym świecie żywych istot jako bóg masz być czczony! [71]

Cóżeś uczynił, żeś jest dziś Indro, bogów Panem? A cóżem ja uczynił, żem jest dziś w tak wielkim poniżeniu? Czas wszystko to czyni i rozczynia; nic innego nie ma tu znaczenia! [72]

Poznawszy czym jest zniszczenie, rozkład, panowanie, szczęście, cierpienie, życie i śmierć, człowiek mądry ani nie raduje się nadmiernie, ani nie smuci. [73]

Poznałeś mnie dobrze, o Indro, a jam poznał ciebie! Czemuż więc teraz bezczelnie szydzisz ze mnie, więzami Czasu spętanego? [74]

Sam przecież świadkiem byłeś mej dawnej potęgi, i widziałeś, jakem dzielnie w bitwach stawał, chyba więcej dowodów Ci nie trzeba! [75]

To ja w pył rozniosłem Aditjów, Rudrów, Sadhjów, a także Wasów i wszystkich Marutów, o łaskawy mój wspomożycielu! [76]

Wiesz przecież dobrze, o Indro, że w wojnie bogów z demonami, bogowie zostali pokonani impetem mojego ataku! [77]

Nie jeden to raz podczas naszych starć ciskałem na twoją głowę góry o ostrych wierzchołkach, lasami porośnięte, wraz ze wszystkimi tych lasów mieszkańcami! [78]

Ale cóż mogę dziś uczynić, skoro Czas tak trudno pokonać? Gdyby nie to, czyż myślisz, że nie zdołałbym cię zabić uderzeniem mojej gołej pięści, choćby nawet w dysk diamentowy uzbrojonego? [79]

Lecz teraz nie pora na walkę, nastał bowiem czas pokoju. To dlatego tak cierpliwie znoszę trudne do zniesienia zaczepki twoje! [80]

A ty, o Indro, szydzisz ze mnie teraz, gdy czas dojrzał i przez Czasu ogień pokonany zostałem i Czasu więzami spętany jestem. [81]

Ten oto człowiek o ciemnym obliczu, trudny do pokonania przez ludzi, stoi przede mną, spętawszy mnie niczym zwierzę powrozem, gwałtowny i dziki! [82]

Zdobycz i stratę, szczęście i nieszczęście, rozkosz i ból, gniew i spokój, życie i śmierć, a także więzy i od więzów uwolnienie – wszystko to Czas przynosi! [83]

Nie jam jest sprawcą, ani ty nim nie jesteś; sprawcą ten, który zawsze jest Panem! Czas to sprawia, że niby owoc na drzewie dojrzewam! [84]

To, co człowiek czyni, czas łączy niekiedy z doznawaniem przyjemności; to samo, w innym czasie uczynione, daje doznanie przykrości. [85]

Nie będzie się smucił Czasu znawca, choćby go Czas boleśnie ranił. Dlatego nie smucę się, o Indro; smutek nic tu nie pomoże! [86]

I ponieważ smutek nie usuwa przykrości, a smucącego się sił pozbawia, ja się dzisiaj, o Indro nie smucę! [87]

Rzecze Bhiszma:

Gdy skończył swą przemowę Balin, Tysiącooki bóg Indra, nauczyciel nieświadomych, tymi oto odezwał się słowy: [88]

Rzecze Indra:

Któż nie zadrżałby widząc pęta warunowe[1] i ramię me, w dysk zbrojne nad swoją głową wzniesione? Ulękłaby się mnie nawet śmierć sama, żądzą zabijania dysząca! [89]

Ale twoja dusza[2] nie drży, niewzruszona, prawdę widząca! Gdy mówisz, głos twój się nie łamie i prawdziwe są twe słowa, o Zwycięzco! [90]

Któż by się odważył, widząc przemijalność tego świata, nadzieję pokładać w ciele, lub w rzeczach tego świata? [91]

I ja również poznałem, iż świat ten jest nietrwały, spalany Czasu ogniem straszliwym i tajemnym, wiecznie płonącym i niezniszczalnym. [92]

I nie ma tutaj żadnych wyjątków; wszystkie istoty niebiańskie i ziemskie, przez Czas dotknięte, kresu swego dochodzą. [93]

Kto raz wstąpił do królestwa Czasu, który żadnego nie ma nad sobą Pana, który zawsze patrzy trzeźwo, słynącego z odwagi, ten wyjść z niego już nie zdoła. [94]

Trzeźwy pośród pijanych, Czas żyje pośród ciał posiadaczy. I nie widział wcześniej nikt, by ktoś Czas pokonać zdołał, choćby wielkie czyniąc wysiłki. [95]

Przed pradawnym, wiecznym i prawym, jednakowo traktującym wszystko, co żyje, ani uciec nikt nie zdoła, ani też nikt nie zdoła go pokonać. [96]

Czas wszystkie nasze dni, noce, tygodnie, miesiące, chwile, kaszthy, kale i lawy[3] gromadzi niczym bankier swoje zyski. [97]

Tego, kto powiada: „dzisiaj zrobię to, jutro tamto”, Czas, dopadłszy, porywa jak fala powodzi tratwę. [98]

I słyszy się lamenty nad ludźmi przez Czas porwanymi: „Ach, czemuż on umarł! Tak krótko się widzieliśmy!” [99]

„Giną przedmioty (rzeczy), giną rozkosze, ginie dom i królestwo ginie; wszystko jest nietrwałe i niestałe” – oto jest trudna do osiągnięcia pewność! [100]

I nie jest chwiejną twa buddhi, prawdę znająca, a o tym, kim niegdyś byłeś, przez chwile nawet nie myślisz! [101]

Przez Czas potężny zaatakowany, świat cały gotuje się w jego ogniu, a Czas gubi wszystkich, nie zważając na ich młodość, ani starość. A ten, kogo Czas zaatakował, nie jest tego świadom. [102]

Ludzie zazdrośni, chciwi, rozpustni, unoszący się gniewem, strachliwi, pożądliwi, pyszni, tracą rozsadek i stają się głupcami! [103]

Lecz tyś jest, o Panie życia znawca, mędrcem, który posiadł wiedzę; i widzisz Czas tak wyraźnie jak jabłko na dłoni. [104]

O, synu Wiroczany! Tobie, znającemu istotę i działanie Czasu, biegle znającemu wszystkie siastry, zazdrościć mogą mędrcy! O, Balinie, tyś poznał samego siebie! [105]

Sądzę, żeś cały świat poznał i myślą swą ogarnął, a choć goniłeś za rozkoszami, pozostałeś wolny, do niczego się nie przywiązując. [106]

Ciebie, któryś zmysły swe pokonał, nie dotyka już radźas ani tamas. W niczym nie znajdując przyjemności i przykrości pozbawiony, na własnej skupiasz się Jaźni! [107]

Widząc cię wszystkich istot przyjacielem, żadnych wrogich uczuć nie żywiącym, promieniejącym spokojem, poczułem do ciebie wielka sympatię, o Balinie! [108]

Nie będę więcej dręczyć cię, Balinie, jesteś wszak mędrcem przebudzonym, trzymać cię w więzach dłużej nie zamierzam! Niekrzywdzenie najwyższą jest cnotą; polubiłem cię, o Balinie! [109]

Nadejdzie czas, kiedy spadną z ciebie warunowe więzy; a stanie się to za przyczyną złych postępków ludzi. Żyj szczęśliwie, o Wielki Demonie, chwała ci! [110]

Kiedy synowa starą matkę swego męża zacznie przymuszać do pracy; kiedy zaślepiony każe pracować własnemu ojcu; kiedy dojdzie do tego, że bramini będą obmywać stopy siudrom, a siudrowie odważą się współżyć z żonami braminów; kiedy mężczyźni będą uwalniać swe nasienie w łona zwierzęce, kiedy nie będzie domu dla naczyń z białego mosiądzu i kiedy ludzie zaczną składać ofiary w lichych naczyniach; kiedy cały system czterech warn zatraci swe granice, wtedy jedne po drugich, spadną wszystkie twe więzy! [111-114]

Nas się nie lękaj, czasu swego strzeż, bądź szczęśliwy i niechaj nic cię nie trapi! Bądź dobrej myśli i w dobrym zdrowiu, o Wielki Demonie! [115]

Rzecze Bhiszma:

To powiedziawszy, bóg stu ofiar, Indra, zawrócił swego białego królewskiego słonia Airawatę. A pokonawszy wszystkich Asurów, wielce uszczęśliwiony, został jedynym władca wszystkich światów. Zaś wielcy Ryszi, nie zwlekając, nagrodzili owego Pana wszystkich istot ruchomych i nieruchomych, a bóg ognia, Agni, zaniósł do nieba spalone w ofierze topione masło oraz nektar, ofiarowane Najwyższemu Panu. [117]

Gdy został tak uwielbiony przez najlepszych z dwakroć narodzonych, ustał jego gniew i jaśniejący majestatem Pan Indra, powróciwszy do swej siedziby uradował się wielce. [118]

Tutaj kończy się chwalebnej Mahabharaty, Śantiparwanu, Księgi Ciszy, rozdział dwieście dwudziesty czwarty, opowiadający o spotkaniu Indry z Balinem.


[1] Pęta warunowe – (?)

[2] W oryginale sanskr. buddhi.

[3] Kasztha (kāṣṭhā) – miara czasu równa 1/450 części muhurty; kala (kala)– miara czasu równa 1/900 części dnia lub 1/1800 części dnia; lawa (lava) – miara czasu równa ½ sekundy.

Dodaj komentarz