Rozmowy z Maharishim – tom 1

15 maja 1935 r.

  1. Wędrowny mnich (sannyāsin) usiłował wyjaśnić swoją wątpliwość: Jak uświadomić sobie, że cały świat jest Bogiem?

Maharishi: Kiedy osiągniesz mądrość, to z jej perspektywy odkryjesz, że cały świat to Bóg. Nie poznawszy Najwyższego Ducha (Brahman), jakże rozpoznasz jego wszechobecność?

  1. Ktoś zapytał o naturę postrzegania.

M.: Postrzeganie zależy od stanu, w jakim się znajdujemy. W stanie jawy (jāgrat) ciało fizyczne postrzega fizyczne postacie i ich nazwy; w stanie snu z marzeniami sennymi (svapna) ciało mentalne postrzega twory umysłu o rozlicznych nazwach i postaciach; w głębokim śnie bez marzeń sennych (suṣupti) ponieważ nie ma utożsamienia z ciałem, nie ma więc i percepcji; podobnie jest w stanie Transcendentnym, kiedy tożsamość z Brahmanem stawia człowieka w harmonii ze wszystkim i nie ma nic innego poza jego Jaźnią.

  1. Zadano pytanie o naturę szczęścia.

M.: Jeśli człowiek sądzi, że szczęście zależy od przyczyn zewnętrznych i stanu posiadania, to należałoby wnioskować, że zwiększy się ono wraz z powiększeniem się jego dobytku, a zmniejszy w proporcji do jego uszczuplenia. A zatem, gdy pozbawiony zostanie wszystkiego, co posiada, to jego szczęście powinno być zerowe. Lecz jakie jest prawdziwe doświadczenie człowieka? Czy potwierdza ono ten pogląd?

W głębokim śnie człowiek pozbawiony jest wszystkiego, co posiada, nawet własnego ciała. A jednak zamiast być nieszczęśliwym, jest wówczas w pełni szczęśliwy. Każdy pragnie spać głęboko. Wniosek jest taki, że szczęście jest w człowieku, niezależnie od przyczyn zewnętrznych. Trzeba tylko urzeczywistnić swą Jaźń aby otwarły się zasoby niezmąconego szczęścia.

  1. Pewien wykształcony młody człowiek zapytał Maharishiego: Na jakiej podstawie twierdzisz, że serce jest po prawej stronie, skoro biologowie odkryli, że jest ono po lewej?

Pytający prosił o udowodnienie.

M.: To prawda, narząd fizyczny jest po lewej stronie. Ale to serce, o którym mówię, nie jest fizyczne i jest ono po stronie prawej. Takie jest moje doświadczenie i nie potrzebuję na to żadnego innego dowodu. Niemniej, potwierdzenie tego faktu można znaleźć w malajalskiej księdze ajurwedy oraz w upaniszadzie Sita.

(Tu Maharishi podał cytat z upaniszady i przytoczył fragment z księgi ajurwedy.)

  1. Inżynier M. Frydman mówiąc o łasce zauważył: Lalki z soli, wrzuconej do morza, nie uchroni nieprzemakalny płaszcz.

Była to udana analogia i rozległy się oklaski. Maharishi dodał: Tym nieprzemakalnym płaszczem jest ciało.

  1. Mnich (sannyāsin) zadał pytanie, jak zapobiec rozproszeniu umysłu.

M.: Przedmioty poznania pojawiają się wtedy, gdy zapominamy o własnej Jaźni. Jeśli będziesz trwał w swojej Jaźni, to nie będziesz widział przedmiotowego świata.

  1. Zapytany, czy moce okultystyczne (siddhi) mogą zostać osiągnięte wraz ze wszechmocą (īśvaratva), jak głosi ostatni werset Dakszinamurti-asztakam, Maharishi powiedział: Najpierw niech wszechmoc zostanie osiągnięta, wtedy można będzie postawić to pytanie.
  1. Czy osiągnie się dobry rezultat powtarzając święte zgłoski (mantry) wybrane dowolnie?

M.: Nie. Trzeba być do tego należycie przygotowanym i zostać wtajemniczonym w te mantry.

Maharishi zilustrował to następującą opowieścią: Kiedy król odwiedził swego premiera w jego rezydencji powiedziano mu, że premier zajęty jest właśnie powtarzaniem świętych sylab (jāpa). Król zaczekał więc, a gdy premier przyszedł zapytał go, jaką wykonywał on dźapę. Premier odrzekł, że jest to mantra najświętsza ze wszystkich – gāyatrī. Król zapragnął, aby premier wtajemniczył go w tę mantrę. Premier wyznał jednakże, że nie ma prawa go wtajemniczyć. Król nauczył się jej więc od kogoś innego, a spotkawszy później ministra powtórzył mu gajatri i chciał dowiedzieć się, czy dobrze ją wymawia. Minister odpowiedział, że mantra jest poprawna, jednakże nie jest stosowne, aby król ją powtarzał. Pod wpływem nalegań króla o wyjaśnienie, minister zawołał stojącego obok pazia i rozkazał mu pochwycić króla. Rozkaz ten nie został wysłuchany. Powtórzył więc rozkaz kilkakrotnie, ale nadal bez skutku. Wreszcie król zapłonął gniewem i temu samemu paziowi rozkazał pochwycić ministra. Stało się to natychmiast. Minister roześmiał się i powiedział, że incydent ten jest właśnie wyjaśnieniem, którego oczekuje król. „W jaki sposób?” zapytał król. Minister odpowiedział: „Rozkaz był ten sam i wykonawca również, ale moc autorytetu zupełnie inna. Kiedy ja rozkazałem, skutku nie było, tymczasem kiedy wydałeś rozkaz ty, to skutek był natychmiastowy. Podobnie jest z mantrami”.

  1. Ktoś zapytał: Dlaczego powiedziane jest w pismach, że Mędrzec jest jak dziecko?

M.: Dziecko i mędrzec (jñānin) są w pewnym sensie podobni. Dziecko interesuje się zdarzeniami tylko tak długo, jak długo one trwają. Przestaje o nich myśleć gdy tylko przeminą. Widać więc wyraźnie, że nie pozostawiają one na dziecku żadnego śladu i nie podlega ono psychicznie ich skutkom. Tak samo jest z Mędrcem.

  1. Jeden z przybyłych zapytał, jak urzeczywistnić siebie w myśl nauk Maharishiego zawartych w jego tekście Prawda objawiona, załącznik, werset 9. Trudność dotyczyła kontroli umysłu.

M.: Należy to zrobić poprzez kontrolę oddechu. Jeśli będziesz praktykować ją sam, bez żadnej innej pomocy, to i umysł zostanie poddany kontroli. Umysł może też poddać się kontroli spontanicznie w obecności wyższej mocy. Taka jest doniosłość przebywania pośród mędrców (sat-saṅga).

  1. Czy przeznaczenie (karman) kiedykolwiek się skończy?

M.: Karman niesie w sobie zarodki własnego zniszczenia.

  1. Pewien człowiek poprosił Maharishiego, by podał mu naukę. Zapytany, co chciałby wiedzieć, powiedział, że nie wie nic i pragnąłby usłyszeć coś od Maharishiego.

M.: Wiesz, że nic nie wiesz. Odkryj tę wiedzę. To jest wyzwolenie (mukti).

6 stycznia 1935 r.

  1. Do Maharishiego przybyła Angielka, M.A. Piggot, która czytała wcześniej książkę Ścieżkami jogów. Przydzielono jej jednego z uczniów jako tłumacza. W tym czasie w sali aśramy było wielu gości, w tym również kilka kobiet z niemowlętami. Miejsce rozbrzmiewało hałasem. Wreszcie nastała cisza. Nagle dał się słyszeć łagodny głos Maharishiego, który zdawał się być zapatrzony w nieskończoną przestrzeń: „Małpa!”. Zauważono wtedy w drzwiach małe dziecko (poza wzrokiem matki, która siedziała po drugiej stronie drzwi), a obok niego wielką małpę stojącą na tylnich łapach, która obiema przednimi łapami pieściła dziecko nie krzywdząc go w najmniejszy sposób; obydwoje zaprzyjaźnieni ze sobą w obecności Maharishiego. Kiedy dał się słyszeć głos Maharishiego, małpa zwinnie odskoczyła i znikła. Incydent ten zrobił na Angielce wielkie wrażenie.

7 stycznia 1935 r.

Czy Mistrz jest konieczny dla duchowego urzeczywistnienia Jaźni? – zapytała  M.A. Piggot.

M.: Urzeczywistnienie zależy od łaski Mistrza bardziej niż od nauk, wykładów, medytacji itp. Są one tylko drugorzędną pomocą, podczas gdy łaska Mistrza jest przyczyną nadrzędną i zasadniczą.

Pytająca: Jakie są przeszkody, które utrudniają urzeczywistnienie Jaźni?

M.: Przeszkodami są nawyki umysłu (vāsanā).

P.: Jak pokonać nawyki umysłu?

M.: Przez urzeczywistnienie Jaźni.

P.: Ale to zamknięty krąg.

M.: To ego tworzy takie trudności; stwarza przeszkody a potem cierpi przez dylemat pozornych paradoksów. Poznaj podmiot, który się dopytuje, a zostanie odnaleziona Jaźń.

P.: Jakie są środki pomocne do urzeczywistnienia Jaźni?

M.: Nauki Pism oraz tych, których dusze osiągnęły ten cel.

P.: Czy takimi naukami mogą być dyskusje, wykłady i medytacje?

M.: Tak, ale wszystko to są środki drugorzędne, podczas gdy istotna jest łaska Mistrza.

P.: Jak długo musi człowiek czekać, by ją otrzymać?

M.: Dlaczego pragniesz to wiedzieć?

P.: Aby mieć nadzieję.

P.: Nawet takie pragnienie jest przeszkodą. Jaźń istnieje zawsze, nie ma niczego co byłoby jej pozbawione. Bądź tą Jaźnią, a wówczas znikną pragnienia i wątpliwości. Jaźń jest świadkiem wszystkich stanów naszego istnienia: stanu snu, wizji sennych i jawy. Stany te należą do ego, a Jaźń przekracza nawet ego. Czyż nie istniałaś w czasie snu? Czy wiedziałaś wtedy, że śpisz lub że jesteś nieświadoma świata? Dopiero w stanie jawy opisujesz doświadczenie snu jako nieświadomość. A zatem świadomość, która była we śnie, jest ta sama jak wtedy, gdy jesteś przebudzona. Jeśli odkryjesz czym jest świadomość na jawie, to będziesz znać tę, która jest świadkiem wszystkich trzech stanów. Świadomość tę odkryć można poprzez poszukiwanie tej, która była we śnie.

P.: Lecz wtedy zasnę.

M.: Nie szkodzi!

P.: Jest to pustka.

M.: Dla kogo to jest pustka? Zbadaj to. Nie możesz zaprzeczyć samej siebie w żadnym momencie. Jaźń istnieje zawsze i trwa poprzez wszystkie stany.

P.: Czy zatem mam przebywać jakby we śnie, ale jednocześnie utrzymywać uwagę?

M.: Tak, uwaga jest stanem jawy. Toteż nie będzie to stan snu, lecz bezsennego snu. Jeśli będziesz podążać za biegiem swoich myśli, to poniosą cię one tak, że znajdziesz się w niekończącym się labiryncie.

P.: A zatem muszę powrócić śledząc źródło tych myśli.

M.: Właśnie. W ten sposób myśli zanikną a pozostanie jedynie Jaźń. W rzeczywistości dla Jaźni nie ma wewnętrznego ani zewnętrznego; to również jest tylko projekcją ego. Jaźń jest czysta i absolutna.

P.: Jest to zrozumiałe, ale jedynie intelektualnie. Czy intelekt jest pomocny w urzeczywistnieniu?

M.: Tak, ale do pewnego etapu. Musisz jednakże zrozumieć, że Jaźń przekracza intelekt – sam intelekt musi zniknąć ażeby móc dotrzeć do Jaźni.

P.: Czy moje urzeczywistnienie pomoże innym?

M.: Tak, z pewnością. Jest to najlepsza możliwa pomoc. Tylko, że nie ma innych, którym trzeba by pomagać. Albowiem ten, który osiągnął cel, widzi jedynie Jaźń, tak jak złotnik szacujący złoto w rozmaitych klejnotach. Gdy utożsamiasz się z ciałem, to istnieją tylko postacie i kształty. Ale gdy przekroczysz swe ciało, wtedy wraz z zanikiem świadomości ciała znikną też inni.

P.: Czy tak samo i rośliny, drzewa itp.?

M.: Czy istnieją one w ogóle poza Jaźnią? Zbadaj to. Myślisz, że je widzisz. Myśl ta jest projekcją twojej Jaźni; dowiedz się skąd się wyłania. Myśli przestaną się wówczas pojawiać i pozostanie sama tylko Jaźń.

P.: Rozumiem to teoretycznie, ale myśli są nadal.

M.: Tak, jest to jak pokaz filmowy. Na ekran pada światło, a migające na nim cienie wywołują na widowni wrażenie odbywania się jakiejś sceny. Podobnie byłoby, gdyby w tej samej scenie ukazana została również widownia. Wtedy i widz i przedmiot widzenia byłby to tylko ekran. Zastosuj to do siebie. Ty jesteś ekranem, Jaźń stworzyła ego wokół którego narastają myśli, a one manifestują się jako świat, drzewa, rośliny itp., o które pytasz. W rzeczywistości wszystko to nie jest niczym innym, jak tylko Jaźnią. Jeśli ujrzysz Jaźń, to odkryjesz ją też we wszystkim, wszędzie i zawsze. Nie istnieje nic oprócz Jaźni.

P.: Tak, rozumiem, lecz nadal tylko teoretycznie. Ale odpowiedzi te są proste, piękne i przekonywujące.

M.: Nawet myśl: „Nie uświadamiam sobie” jest przeszkodą. W rzeczywistości jest tylko Jaźń.

8 stycznia 1935 r.

  1. Wszedł starszy mężczyzna i usiadł na sali. Maharishi czytał właśnie napisaną przez Śarmę w sanskrycie recenzję Arunaćala-akszara-manamalai[1]. Mężczyzna zapytał cicho: „Powiedziane jest, że stan urzeczywistnienia Jaźni nie daje się wyrazić; żaden opis nie jest w stanie go oddać. Jak to jest?”

M.: Kwestia ta jest wspomniana w wersie trzecim Arunaćala-asztakam, gdzie przyznaje się, że choć wyrażenie stanu urzeczywistnienia nie jest możliwe, to jednak wskazuje się na jego istnienie.

Wkrótce potem u mężczyzny tego pojawiły się widoczne oznaki wzruszenia, jego oddech stał się głęboki i ciężki. Położył się na podłodze w pokornym pokłonie i powstał dopiero po jednej czy dwóch minutach. Trwał chwilę uspokojony, po czym wyszedł. Najwyraźniej człowiek ten doznał jakiegoś duchowego oświecenia. Pragnął potwierdzenia od Maharishiego i otrzymał je. Przed odejściem mężczyzna pokornie i uczuciowo wyraził podziękowanie za boskie wstawiennictwo.

  1. Zadano pytanie o następujący fragment z upaniszad: „Najwyższy Duch jest subtelniejszy niż najsubtelniejsze, większy aniżeli największe.”

M.: Nawet struktura atomu odkryta została przez umysł. Umysł jest zatem subtelniejszy niż atom. A to, co jest poza umysłem, czyli indywidualna dusza, subtelniejsza jest aniżeli umysł. Podobnie tamilski święty, Manikkawaćakar, powiedział o pyłkach tańczących w promieniu słońca, że jeśli każdy z nich reprezentuje wszechświat, to całe światło słoneczne reprezentować będzie Najwyższy Byt.

19 stycznia 1935 r.

  1. Douglas Ainslie (Grant Duff), angielski arystokrata w wieku 70 lat, siostrzeniec byłego gubernatora Madrasu, autor i poeta, były przedstawiciel poselstwa brytyjskiego w Atenach, Paryżu i Hadze, przyjechał do Madrasu jako gość Domu Rządowego. Przybył on aby spotkać się z Maharishim mając list polecający od Paula Bruntona. Następnego dnia również powrócił i pozostał w sali aszramy przez niecałe pół godziny. Podczas obydwu wizyt nie padało praktycznie ani jedno słowo, a tylko spojrzenie spotykało się ze spojrzeniem. Zwyczaje tego arystokraty były rygorystyczne: nie spożywał żadnego posiłku aż do godziny pierwszej po południu, kiedy jadł obiad. Mówiono, że wieczorem pił tylko kawę z herbatnikami i szedł spać nie jedząc już niczego więcej. Całe życie pozostał kawalerem, codziennie chodził na spacery kilka mil o pustym żołądku, mówił niewiele i poruszał się z wielką gracją. Głos jego był niski i miękki, a słowa zdawały się wypływać z głębi serca. Do grona jego przyjaciół zaliczali się między innymi śp. Sir John Woodroffe, Sir Sarwepalli Radhakrisznan oraz prof. Thomas – wykładowca sanskrytu na Uniwersytecie Oksfordzkim. Gość ten wyraził pragnienie usłyszenia Wed. W poniedziałek nadszedł list z Rygi i pytania w nim zawarte zbiegły się akurat z pytaniami, D. Ainsle dotyczącymi istnienia dusz zmarłych oraz tego, jak najlepiej się im przysłużyć.

Odpowiedź, jaką wysłano do Rygi, została odczytana mu na głos. Powtórzone zostały też w jego obecności pieśni tamilskie z Prawdy objawionej Maharishiego oraz fragmenty Wedy. Gość uznał te recytacje za wspaniałe. Powrócił znowu następnego popołudnia i ku zdziwieniu wszystkich zrelacjonował Maharishiemu doświadczenie, którego doznał poprzedniej nocy. Twierdził, że ujrzał jak gdyby jakiś prąd światła wewnątrz siebie, w ośrodku serca po prawej stronie. Dodał też, że widział świecące wewnątrz słońce. Maharishi lekko się uśmiechnął, a potem kazał odczytać głośno tłumaczenie Atmawidji (Poznanie Jaźni) w miejscu, gdzie jest zagadkowy fragment mówiący o tym, że urzeczywistnienie jest to dotarcie do Atmana (Jaźni), będącego rozszerzoną świadomością (cid-vyoman), różną od umysłu, który z kolei jest rozszerzoną citta-vyoman. Wyjaśnienie to przemówiło do niego.

Mówiąc o nim później, Maharishi zauważył: „Pomyślcie tylko, mężczyzna siedemdziesięcioletni nie zadowala się spokojnym życiem we własnym domu, posiadając dochody, które wypracował! Jakże wielka jest jego żarliwość, że aż porzucił swój ojczysty kraj, odważył się na podróż morską przez 6,000 mil i borykał się z trudami długiej podróży pociągiem na obcej ziemi, nie znając języka, podlegając zmiennym kolejom samotnego życia, poddając się uciążliwościom gorącego klimatu, w warunkach dlań nieprzyjaznych i obcych. Mógł być szczęśliwy we własnym domu. To tęsknota za spokojem wewnętrznym przywiodła go aż tutaj.” I rzeczywiście! Mówiono, że intensywność jego żarliwości przejawiła się w doświadczeniach oświecenia, których doznał on tutaj w ciągu czterech dni od swego przyjazdu.

Odnośnie pytania dotyczącego dusz zmarłych: dopóki człowiek utożsamia się ze swym fizycznym ciałem, to jego myśl zmaterializowana jako przejawy fizyczne musi być dla niego realna. Ponieważ wyobraża on sobie, że jego ciało powstało z innej istoty fizycznej, inni są dla niego równie prawdziwi (realni), jak on sam. Raz zaistniawszy, z pewnością przetrwa śmierć, bowiem żyje nadal jego potomek, który czuje, że się z niego narodził. W takich okolicznościach inny świat jest prawdziwy, a dusze zmarłych czerpią pomoc z modlitw, które za nie wznosimy. Z drugiej strony, patrząc na to inaczej, Jedna Rzeczywistość jest tą Jaźnią, z której powstało ego zawierające w sobie zarodki skłonności wytworzonych w poprzednich wcieleniach. Jaźń ta oświetla ego, skłonności, jak również i zmysły fizyczne. Skłonności te przejawiają się wówczas zmysłom jako zmaterializowany świat fizyczny i stają się postrzegalne dla ego, odbicia Jaźni. Ego utożsamia się z ciałem i w ten sposób nie dostrzega już Jaźni, a skutkiem tej nieuwagi jest ciemna niewiedza i nieszczęścia obecnego życia. Fakt powstawania ego z Jaźni oraz zapominania jej, to są narodziny. Można więc powiedzieć, że narodzenie się jednostki zabiło matkę. Obecne pragnienie, aby odzyskać swą matkę, to w rzeczywistości pragnienie odzyskania Jaźni, a to jest tym samym co urzeczywistnienie siebie samego, lub też śmierć ego. Jest to oddanie się matce tak, by żyła ona wiecznie.

Następnie Maharishi odczytał z tamilskiej wersji Joga-wasiszthy historię o Dirgha-tapasi, który miał dwóch synów, Punję i Papę[2]. Po śmierci rodziców młodszy syn rozpaczał nad ich utratą. Ale straszy brat pocieszał go jak następuje: „Dlaczego rozpaczasz nad śmiercią naszych rodziców? Powiem ci, gdzie oni się znajdują: są oni w nas i nami samymi. Albowiem prąd życia przepływa przez niezliczone wcielenia, narodziny i śmierci, przyjemności oraz przykrości, itd., tak samo, jak nurt wody w rzece płynie na swojej drodze poprzez skały i doły, piaski, wzniesienia i zapadliska, ale sam nie ulega zmianie. Podobnie przyjemności i bóle, narodziny i śmierci są jak falowanie na powierzchni pozornej wody w mirażu ego. Jedyna rzeczywistość to Jaźń, z której ego się wyłania i przewija poprzez myśli, które przejawiają się jako wszechświat i w którym matki i ojcowie, przyjaciele i krewni pojawiają się i znikają. Nie są oni niczym innym jak tylko przejawami Jaźni. Tak więc nasi rodzice nie są na zewnątrz Jaźni. A zatem nie ma powodu do smutku. Poznaj to, uświadom sobie i bądź szczęśliwy”.

24 stycznia 1935 r.

Anglik, pan W.Y. Evans-Wentz, naukowiec z  Uniwersytetu  Oksfordzkiego, przybył z wizytą przynosząc list polecający od Paula Bruntona.

Będąc zmęczony po podróży, potrzebował odpoczynku. Był on dość przyzwyczajony do indyjskiego stylu życia, ponieważ wielokrotnie już gościł w tym kraju. Poznał język tybetański i pomagał w tłumaczeniu Księgi zmarłych oraz Życia Milarepy, największego tybetańskiego jogina, a także tekstu pt. Tajemne doktryny tybetańskie.

 Po południu zadał parę pytań. Odnosiły się one do jogi. Pragnął dowiedzieć się, czy właściwe jest zabijanie zwierząt, takich jak tygrysy, jelenie itp., i używanie ich skór do siedzenia przez joginów.

M.: Czy umysł jest tygrysem czy jeleniem?

P.: Skoro wszystko jest złudzeniem, to czy można zabijać?

M.: Kto ma złudzenie? Dowiedz się! W rzeczywistości każdy jest „zabójcą Jaźni” (ātma-han) w każdym momencie swojego życia.

P.: Która z pozycji jogi jest najlepsza?

M.: Dowolna asana, najlepiej sukhāsana (pozycja „przyjemna”). Ale dla dźńany, ścieżki poznania, nie ma to znaczenia.

P.: Czy pozycja ukazuje czyjeś usposobienie?

M.: Tak.

P.: Jakie są właściwości i wpływ używania skóry tygrysiej, wełny lub skóry jelenia, itp.?

M.: Zostało to zbadane i zrelacjonowane w książkach o jodze. Odpowiada to przewodnikom i izolatorom magnetyzmu itp. Ale wszystko to jest nieistotne dla ścieżki poznania (jñāna-marga). Postawa oznacza naprawdę ugruntowanie się i trwanie w Jaźni. Jest wewnętrzna. Inni mają na myśli pozycje zewnętrzne.

P.: Jaka jest najlepsza pora do medytacji?

M.: Czym jest czas?

P.: Powiedz mi, czym jest!

M.: Czas to tylko idea, istnieje tylko Rzeczywistość. Jest tym, za co go uważasz. Jeśli nazwiesz go czasem, będzie czasem. Jeśli nazwiesz istnieniem, będzie istnieniem, i tak dalej. Nazwawszy czasem, dzielisz go na dnie i noce, miesiące, lata, godziny, minuty itp. Czas nie ma znaczenia dla ścieżki poznania. Ale niektóre z tych reguł oraz dyscyplina dobre są dla początkujących.

P.: Co to jest dźńana-marga?

M.: Skupienie umysłu jest w pewnym sensie wspólne zarówno dla Poznania, jak i Jogi. Joga zmierza do połączenia jednostki z uniwersalnym, z Rzeczywistością. Rzeczywistość nie może być czymś nowym; musi istnieć już teraz i doprawdy istnieje.

Dlatego też Ścieżka Poznania próbuje odkryć, jak powstała viyoga (oddzielenie); oddzielenie właśnie od Rzeczywistości.

P.: Czym jest złudzenie?

M.: Kto ma złudzenie? Zbadaj to, a wtedy złudzenie zniknie. Na ogół ludzie chcą się dowiedzieć  o złudzeniu, a nie badają jego podmiotu. Jest to niemądre. Iluzja jest na zewnątrz i jest nieznana. Ale uważa się, że podmiot poszukujący jest znany i jest wewnątrz. Poznaj to, co jest bezpośrednie, bliskie, zamiast szukać tego, co dalekie i nieznane.

P.: Czy Maharishi zaleca jakieś specjalne pozycje fizyczne dla Europejczyków?

M.: Mogą być polecane, jednakże należy zrozumieć jasno, że medytacja nie jest zabroniona bez asan, o innej niż przepisowa porze, czy bez innych podobnych dodatków.

P.: Czy Maharishi miałby do zakomunikowania jakąś szczególną metodę, zwłaszcza dla Europejczyków?

M.: Zależy to od poziomu umysłowego jednostki. Nie ma doprawdy żadnej ścisłej i obowiązującej reguły.

Pan Evans-Wents zaczął zadawać pytania odnoszące się głównie do podstaw jogi. Na wszystkie Maharishi odpowiadał, że są to tylko środki pomocnicze do jogi, która sama jest z kolei środkiem pomocniczym do urzeczywistnienia Jaźni, będącej celem wszystkiego.

P.: Czy praca jest przeszkodą w urzeczywistnieniu Jaźni?

M.: Nie. Dla tego, kto osiągnął cel, Rzeczywistością jest jedynie Jaźń, a działanie jest tylko zjawiskowe i nie ma ono wpływu na Jaźń. Nawet kiedy działa, to nie ma on poczucia, że jest działającym podmiotem. Jego czyny są mimowolne i jest tylko ich świadkiem bez żadnego do nich przywiązania.

Działanie takie podejmowane jest bez intencji osiągnięcia jakiegoś celu. Nawet ten, kto wciąż jeszcze praktykuje podążając ścieżką wiedzy (dźńana), może robić to będąc zaangażowanym w pracę. Może to być trudne dla początkującego, ale już po pewnej praktyce stanie się skuteczne i pracy nie będzie się odczuwać jako przeszkody w medytacji.

P.: Czym jest praktyka?

M.: Nieustannym poszukiwaniem „ja”, źródła ego. Poznaj: „Kim jestem?”. Czyste „ja” jest rzeczywistością, Absolutnym Istnieniem-Świadomością-Szczęśliwością. Gdy się o tym zapomina, wtedy pojawiają się wszystkie nieszczęścia; lecz kiedy uchwyci się tego mocno, to nieszczęścia nie mają na człowieka wpływu.

P.: Czy brahmacarya (celibat) jest niezbędna do urzeczywistnienia Jaźni?

M.: Brahmaćarja jest przebywaniem w Brahmanie. Nie ma to nic wspólnego z celibatem w potocznym rozumieniu. Prawdziwy brahmaćari, ten kto przebywa w Brahmanie, szczęśliwość odnajduje w Brahmanie, który jest tym samym co Jaźń. Dlaczego zatem miałbyś szukać innego źródła szczęścia? W rzeczywistości wyodrębnienie się z Jaźni stało się przyczyną wszelkiego nieszczęścia.

P.: Czy celibat jest warunkiem sine qua non jogi?

M.: Tak jest. Celibat jest z pewnością pomocny dla  urzeczywistnienia, tak samo jak i inne środki.

P.: Czy jest więc niezbędny? Czy człowiek żonaty może urzeczywistnić Jaźń?

M.: Oczywiście, jest to kwesta dojrzałości umysłu. Żonaty czy nieżonaty, każdy człowiek może urzeczywistnić Jaźń, ponieważ jest ona tu i teraz. Gdyby tak nie było, lecz byłaby ona osiągalna kiedyś, poprzez jakieś wysiłki, gdyby była czymś nowym oraz czymś do zdobycia, to nie warto byłoby się o nią ubiegać. Albowiem to, co nie jest naturalne, nie może być również trwałe. Ale twierdzę, że Jaźń jest tu i teraz i tylko ona jedna.

P.: Skoro Bóg jest immanentny we wszystkim, to nie powinno się odbierać żadnego życia. Czy społeczeństwo ma rację odbierając życie mordercy? Czy państwo może to robić? W krajach chrześcijańskich zaczyna się uważać, że złem jest tak czynić.

M.: Co popchnęło mordercę do popełnienia przestępstwa? Ta sama moc nakłada na niego karę. Społeczeństwo czy państwo jest to tylko narzędzie w rękach tej mocy. Mówisz o jednym odebranym życiu; a co o niezliczonych istnieniach straconych w wojnach?

P.: No właśnie. Tak czy inaczej strata życia jest czymś złym. Czy można usprawiedliwić wojny?

M.: Dla człowieka, który osiągnął cel, który trwa zawsze w Jaźni, strata jednego lub kilku czy też wszystkich istnień na tym świecie, albo we wszystkich trzech światach, nie czyni żadnej różnicy. Nawet jeśli zniszczy on je wszystkie, to żaden grzech nie może skalać tak czystej duszy. Maharishi zacytował Bhagawadgitę 18.17: „Ten, kto wolny jest od pojęcia ego, którego intelekt nie lgnie do niczego, choćby zniszczył wszystkie światy, on nie zabija ani nie jest związany skutkiem swoich czynów”.[3]

P.: Czy czyny człowieka przynoszą skutek w jego następnych wcieleniach?

M.: A czy teraz się narodziłeś? Dlaczego myślisz o ponownych narodzinach? Prawda jest taka, że nie ma ani narodzin ani śmierci. Niech ten, kto się narodził, myśli o śmierci, a zatem i o środkach zaradczych.

P.: Jak długo zajęło Maharishiemu urzeczywistnienie Jaźni?

M.: Pytanie to zadane jest dlatego, ze postrzegane jest imię i postać. Są to percepcje wynikające z utożsamiania ego z ciałem fizycznym.

Gdy ego utożsamia się z subtelnym umysłem, jak to jest w wizji sennej, to percepcje również są subtelne. Ale w głębokim śnie percepcji nie ma. Czyżby zatem nie było tam już ego? Gdyby go nie było, to nie byłoby pamięci o tym, że się spało. Kim był ten, kto spał? Śpiąc nie mówiłeś, że śpisz. Mówisz to teraz, w stanie jawy. A zatem ego jest to samo w stanie jawy, wizji sennych i głębokiego snu. Poznaj Rzeczywistość poza tymi stanami, czyli Rzeczywistość tkwiącą u ich podłoża. W tym stanie jest samo tylko Istnienie. Nie ma tam ani „ty”, ani „ja”, ani „on”; nie ma teraźniejszości, ani przeszłości ani przyszłości. Jest to poza czasem i przestrzenią, niewyrażalne.

Istnieje tam zawsze.

Tak jak drzewo bananowca, zanim wyda owoc i zginie, wypuszcza z korzeni pędy, a pędy te jeśli się je przesadzi, powtarzają ten proces, tak również pradawny, pierwszy Mistrz w starożytności (Dakszinamurti), który rozwiał wątpliwości swych uczniów – ryszich w milczeniu, pozostawił pędy, które wciąż się zwielokrotniają. Guru jest taką latoroślą Dakszinamurtiego.

Pytanie takie nie powstaje, gdy urzeczywistniona zostaje Jaźń.

P.: Czy Maharishi wszedł w nirvikalpa-samādhi?

M.: Gdy oczy są zamknięte to jest nirwikalpa; jeśli otwarte, to sawikalpa (stan choć zróżnicowany, a jednak w absolutnym spoczynku). Stan obecny zawsze, to naturalny stan sahaja.

 

26 stycznia 1935 r.

  1. Pan Evans-Wentz zapytał: Są joginowie którzy posiadają moce okultystyczne. Co myśli o nich Maharishi?

M.: O tych mocach dowiadujemy się ze słyszenia lub z oglądania. A zatem są one jedynie w sferze umysłu.

P.: Paul Brunton wspomina o joginie w Madrasie, który podobno przebywał w łączności ze swoim mistrzem w Himalajach.

M.: Nie jest to nic bardziej niezwykłego niż telepatia, tak powszechnie znana. Telepatia nie może istnieć bez podmiotu słyszenia, a jasnowidzenie bez podmiotu widzenia. Jaka jest różnica między widzeniem z daleka i z bliska? Ważny jest tylko ten, kto słyszy. Bez słyszącego nie może być słyszenia; bez widzącego nie może być widzenia.

P.: A więc naprowadzasz mnie na to, bym brał pod uwagę podmiot a nie przedmiot.

M.: Podmiot i przedmiot pojawiają się wtedy, gdy powstał umysł. Umysł zawiera je w sobie, jak również moce okultystyczne.

P.: Czy na górze Arunaćali można ujrzeć manifestację światła (jyotis)?

M.: Tak.

P.: Czy odwiedzanie świętych miejsc, jak góra Kailaś, Benares itp. ma jakiś skutek duchowy?

M.: Tak.

P.: Czy osiąga się jakąś zasługę przez śmierć w Benaresie?

M.: Tak. Znaczenie tego stanie się jasne wtedy, gdy zrozumie się prawdziwy Benares i prawdziwą śmierć.

P.: Czy masz na myśli, że są one w Jaźni?

M.: Tak.

P.: Jest sześć ośrodków w ciele i są również odpowiadające im ośrodki w świecie.

M.: Tak. Co jest w świecie, jest również w ciele; a co jest w ciele, jest również w świecie.

P.: Czy świętość Benaresu jest sprawą wiary, czy też jest również obiektywnie prawdziwa?

M.: Jedno i drugie.

P.: Niektórych ludzi przyciąga jedno miejsce pielgrzymek, innych inne. Czy zależy to od ich usposobienia?

M.: Tak. Rozważ tylko, jak wy wszyscy, urodzeni w rożnych miejscach i mieszkający na innych lądach, zebraliście się tu dzisiaj? Jaka to siła przyciągnęła was tutaj? Jeśli to się rozumie, to pojmie się również tę inną siłę.

29 styczeń 1935 r.

  1. Grant Duff zapytał: Gdzie umiejscowione są pamięć i zapomnienie?

M.: W umyśle (citta).

 

30 stycznia 1935 r.

  1. Pan Evans-Wentz: Czy samotność jest konieczna dla dźńaniego?

M.: Samotność jest w umyśle człowieka. Ktoś może znajdować się w samym wirze świata, a jednak zachowywać spokój umysłu, wtedy właśnie trwa w samotności. Ktoś inny może przebywać w lesie, a jednak nie być zdolnym do kontroli umysłu. O nim nie można powiedzieć, że trwa w samotności. Samotność jest funkcją umysłu. Człowiek, który jest przywiązany do pragnień, nie może odnaleźć samotności gdziekolwiek by się nie znalazł. Ten, kto nie jest do nich przywiązany, jest w samotności zawsze.

P.: A zatem można być zaangażowanym w pracę, a jednak być wolnym od pragnień i trwać w samotności. Czy tak?

M.: Tak. Praca wykonywana z przywiązaniem do niej to kajdany, podczas gdy praca wykonywana bez przywiązania nie ma wpływu na działającego. Nawet pracując przebywa on w samotności.

P.: Mówi się, że w Tybecie jest wielu świętych, którzy przebywają w odosobnieniu, a jednak są bardzo pomocni dla świata. Jak to możliwe?

M.: Może tak być. Urzeczywistnienie Jaźni jest największą pomocą, jaką można przysłużyć się ludzkości. Dlatego mówi się, że święci pomagają nawet wtedy, gdy przebywają w lasach. Ale nie należy zapominać, że samotność jest nie tylko w lesie. Można ją zachować nawet w miastach, w wirze świeckich zajęć.

P.: Czy nie byłoby konieczne, aby święci przebywali wśród ludzi i byli im pomocni?

M.: Tylko Jaźń jest rzeczywistością, a nie świat i wszystko inne. Ten, kto osiągnął cel, nie widzi świata jako czegoś różnego od siebie.

P.: A zatem osiągnięcie celu przez świętego prowadzi do podniesienia całej ludzkości, choć nie jest ona tego świadoma. Czy tak?

M.: Tak. Pomoc jest niedostrzegalna, ale jest. Święty pomaga całej ludzkości, choć pozostaje nieznany.

P.: Czy nie byłoby lepiej, żeby mieszkał wśród ludzi?

M.: Dla niego nie ma innych. Jaźń jest jedną i jedyną Rzeczywistością.

P.: Gdyby było stu ludzi, którzy osiągnęli urzeczywistnienie Jaźni, czyż nie byłoby to wielkim dobrodziejstwem dla świata?

M.: Kiedy mówisz „Jaźń”, oznacza to nieograniczone, a kiedy dodajesz do tego: „ludzie”, to ograniczasz znaczenie. Jest tylko jedna Nieskończona Jaźń.

P.: Tak, tak, rozumiem! Śri Kryszna powiedział w Gicie, że praca winna być wykonywana bez przywiązania i że taka praca lepsza jest niż bezczynność. Czy to jest karma-joga?

M.: To, co zostało powiedziane, ma pasować do różnej natury słuchaczy.

P.: W Europie jest niezrozumiałe, żeby człowiek przebywający w odosobnieniu mógł być pomocny. Panuje pogląd, że jedynie człowiek działający w świecie może być użyteczny. Kiedy zaniknie to niezrozumienie? Czy umysły Europejczyków zrozumieją tę prawdę, czy też nadal brnąć będą w zawiłościach?

M.: Nieważne czy Europa, czy Ameryka. Gdzież oni są, jeśli nie wyłącznie w twoim umyśle? Zrealizuj swą Jaźń, a wtedy wszystko będzie zrealizowane.

Gdy śpisz i we śnie widzisz kilku ludzi, a potem budzisz się i przypominasz sobie swój sen, to czy próbujesz się przekonać, czy osoby z twojego snu również się obudziły?

P.: Co Maharishi myśli o teorii uniwersalnej iluzji (māyā)?

M.: Czym jest Maja? Jest to tylko Rzeczywistość.

P.: Czyż Maja nie jest iluzją?

M.: Przez Maję rozumie się się przejawy Rzeczywistości. A zatem Maja jest tylko Rzeczywistością.

P.: Niektórzy mówią, że Śri Śankaraćarja był jedynie uczonym, a nie tym, który osiągnął duchowy cel. Czy to prawda?

M.: Dlaczego martwisz się o Śankaraćarję? Urzeczywistnij swą własną Jaźń. Inni mogą zająć się sobą sami.

P.: Jezus Chrystus uzdrawiał ludzi z chorób. Czy była to tylko moc okultystyczna (siddhi)?

M.: Czy Jezus był wówczas świadomy, że uzdrawia ludzi z ich chorób? Nie mógł być świadomy swoich mocy. Opowiada się taką historię: pewnego razu Jezus wyleczył człowieka ze ślepoty. Z biegiem czasu człowiek ten stał się zły. Spotkawszy go po paru latach Jezus zauważył jego niegodziwość i zapytał go, dlaczego źle czyni. Tamten odpowiedział, że będąc niewidomym nie mógł popełniać grzechów. Ale stał się niegodziwy po tym, jak Jezus uzdrowił go ze ślepoty, więc Jezus jest za to odpowiedzialny.

P.: Czy Jezus był istotą doskonałą posiadającą moce okultystyczne (siddhi)?

M.: Nie mógł on być świadomy swoich mocy (siddhi).

P.: Czy ich osiągnięcie, np. telepatii, nie jest pozytywne?

M.: Telepatia czy radio umożliwiają widzenie i słyszenie na odległość. Słyszenie i widzenie są tym samym. Czy słyszy się z bliska czy z daleka, nie czyni to żadnej różnicy w słyszeniu. Podstawowym czynnikiem jest słyszący, czyli podmiot. Bez słyszącego czy też widzącego podmiotu nie może być ani słyszenia ani widzenia. Są to funkcje umysłu. Moce okultystyczne (siddhi) są więc tylko w umyśle. Nie są one naturalne dla Jaźni. To, co nie jest naturalne, ale nabyte, nie może być trwałe i nie warto się o to ubiegać.

Są to przedłużone moce. Człowiek posiada ograniczone moce i jest nieszczęśliwy; chce więc powiększyć swe moce, ażeby być szczęśliwym. Ale rozważ, czy może się to stać: jeśli człowiek jest nieszczęśliwy mając ograniczoną percepcję, to proporcjonalnie do percepcji zwiększonej jego poczucie nieszczęścia musi wzrosnąć. Moce okultystyczne nie przyniosą nikomu szczęścia, ale uczynią człowieka jeszcze bardziej nieszczęśliwym!

A ponadto, czemu służą te moce? Przyszły okultysta (siddha) pragnie demonstrować swe moce, by być podziwianym przez innych. Pragnie uznania i jeśli ono nie nadejdzie, to nie będzie szczęśliwy. Potrzebuje innych, żeby go podziwiali. Może nawet spotkać innego posiadacza wyższych mocy. Spowoduje to jego zazdrość i zrodzi uczucie nieszczęścia. Wyższy okultysta może spotkać jeszcze wyższego siddhę i tak dalej, aż w końcu nadejdzie taki, który zdmuchnie wszystko w oka mgnieniu. Taki jest najwyższy adept, a jest nim Bóg, czyli Jaźń.

Co jest prawdziwą mocą? Czy zwiększenie pomyślności czy też zaprowadzenie spokoju? To, co prowadzi do spokoju jest największą doskonałością (siddhi).

P.: Ale zwykli ludzie w Europie i Ameryce nie zrozumieją takiego podejścia i będą oczekiwać przejawienia mocy i udzielania nauk poprzez wykłady itp.

M.: Wykłady mogą zaciekawić ludzi przez parę godzin, ale ich nie zmienią. Natomiast cisza działa trwale i przynosi korzyść całej ludzkości.

P.: Ale cisza jest niezrozumiała.

M.: To nie ma znaczenia. Przez ciszę rozumie się wymowność. Wygłoszone wykłady nie są tak wymowne jak cisza. Cisza jest nieustającą mową. Najdawniejszy Mistrz Dakszinamurti jest ideałem. Nauczał on ryszich – swych uczniów – poprzez milczenie.

P.: Ale on miał prawdziwych uczniów, a więc to było właściwe. Teraz jest inaczej, trzeba ich szukać i im pomagać.

M.: Jest to oznaką niewiedzy. Ta sama moc, która stworzyła ciebie, stworzyła też świat. Jeśli może ona troszczyć się o ciebie, to podobnie może zaopiekować się światem.

P.: Co Bhagawan myśli o „zagubionych duszach”, o których mówił Jezus Chrystus?

M.: Pomyśl, co może być zagubione. Czy jest coś do zgubienia? Znaczenie ma tylko to, co jest naturalne. Musi to być wieczne i nie może być przedmiotem doświadczenia. To, co się narodziło, musi umrzeć; to, co jest uzyskane, musi być utracone. Czy ty się narodziłeś? Istniejesz zawsze. Jaźni nie można utracić nigdy.

P.: Buddha zaleca ośmiostopniową ścieżkę jako najlepszą, tak, by nikt się nie zagubił.

M.: Tak, przez wyznawców hinduizmu jest ona nazywana radźa-jogą.

P.: Czy joga jest zalecana dla dążących do duchowości?

M.: Joga pomaga w kontroli umysłu.

P.: Ale czyż nie prowadzi ona do okultystycznych mocy, o których mówi się, że są niebezpieczne?

M.: Przecież twoje pytanie dotyczyło „dążących do duchowości”. Nie miałeś na myśli poszukujących mocy?

31 stycznia 1935 r.

  1. Pan Ellappa Chettiar, wpływowy Hindus, członek Rady Ustawodawczej Prezydentury Madrasu, zapytał: „Dlaczego mówi się, ze wiedza nabyta ze słyszenia nie jest trwała, podczas gdy poznanie zrodzone z kontemplacji jest trwałe?”

M.: Z drugiej strony mówi się też, że wiedza zasłyszana (pārokṣa) nie jest trwała, podczas gdy wiedza powstała z urzeczywistnienia Jaźni (apārokṣa) jest niezbita.

Powiedziane jest również, że usłyszenie pomaga w intelektualnym zrozumieniu Prawdy, medytacja nadaje temu zrozumieniu klarowność, aż wreszcie kontemplacja przynosi urzeczywistnienie Prawdy. Mówi się ponadto, że wszelka taka wiedza nie jest silna i że trwała staje się dopiero wtedy, gdy jest jasna i tak bliska, jak owoc agrestu na dłoni.

Niektórzy twierdzą, że wystarczy jedynie usłyszenie, ponieważ osoba kompetentna, która już wcześniej weszła w etap zaawansowania, być może w poprzednich wcieleniach, kiedy tylko usłyszy Prawdę powiedzianą jej zaledwie raz, to natychmiast osiąga spokój i w nim trwa. Natomiast osoba nieprzygotowana musi przejść poprzez etapy opisane powyżej zanim wejdzie w samadhi.

  1. Pani Piggott powróciła z Madrasu z kolejną wizytą. Zadawała pytania dotyczące reguł odżywiania.

P.: Jakie pożywienie wskazane jest dla sadhaki (tego, kto zaangażowany jest w praktyki duchowe)?

M.: Satwiczne pożywienie w ograniczonych ilościach.

P.: Co to jest pożywienie satwiczne?

M.: Chleb, owoce, jarzyny, mleko itp.

P.: Niektórzy ludzie w Indiach Północnych jedzą ryby. Czy jest to dopuszczalne?

Maharishi nie odpowiedział.[4]

P.: My, Europejczycy, przyzwyczajeni jesteśmy do specyficznego pożywienia; zmiana pożywienia źle wpływa na zdrowie i osłabia umysł. Czy utrzymywanie zdrowia fizycznego nie jest konieczne?

M.: Bardzo konieczne. Im słabsze jest ciało, tym silniejszy staje się umysł.

P.: Brak normalnego jedzenia źle wpływa na nasze zdrowie, a umysł traci siłę.

M.: Co masz na myśli mówiąc o sile umysłu?

P.: Moc eliminowania świeckich przywiązań.

M.: Jakość pożywienia wpływa na umysł. Umysł zasila się konsumowanym pożywieniem.

P.: Doprawdy! Ale jak Europejczycy zdołają przyzwyczaić się do pożywienia wyłącznie satwicznego?

M.: (wskazując na pana Evans-Wentz) Spożywasz nasze potrawy. Czy odczuwasz z tego powodu jakąś niedogodność?

Pan Evans-Wentz: Nie, ponieważ jestem do nich przyzwyczajony.

P.: Ale co z tymi, którzy nie są przyzwyczajeni?

M.: Zwyczaj jest tylko dostosowaniem się do środowiska. Decydujący jest umysł. Faktem jest, że umysł przyzwyczaił się uważać pewien rodzaj pożywienia za smaczny i dobry. Potrzebne składniki pokarmowe czerpie się z pożywienia wegetariańskiego tak samo, jak z mięsnego. Ale umysł pragnie takiego pożywienia, do jakiego jest przyzwyczajony i jakie uważa za smaczne.

P.: Czy dla tego, kto osiągnął cel, też obowiązują podobne restrykcje?

M.: Nie. Ma on stan stały i pożywienie nie ma na niego wpływu.

P.: Czyż przygotowywanie mięsnych posiłków nie jest zabijaniem?

M.: Spośród reguł dyscypliny dla joginów najważniejsza jest ahimsa.

P.: Nawet rośliny są żywe.

M.: I nawet kamień, na którym siedzisz!

P.: Czy możemy przyzwyczajać się do pożywienia wegetariańskiego stopniowo?

M.: Tak. Taka jest droga.

2 luty 1935 r.

  1. Pan Evans-Wentz kontynuował swe pytania następnego dnia: Czy można mieć więcej niż jednego duchowego Mistrza?

M.: Kim jest Mistrz? Jest on tylko Jaźnią. Odpowiednio do etapów duchowego rozwoju umysłu Jaźń przejawia się zewnętrznie jako Mistrz. Znany starożytny święty awadhuta mówił, że miał 24 Mistrzów. Mistrz to ten, od kogo się uczymy. Guru może być czasem nawet nieożywiony, jak było w przypadku awadhuty. Bóg, Guru i Jaźń są tym samym.

Człowiek o nastawieniu duchowym uważa, ze Bóg przenika wszystko i przyjmuje Boga za swojego Guru. Potem Bóg sprawia, ze spotyka on osobowego Guru, który staje się dla niego wszystkim. A w końcu łaska Mistrza sprawia, że ten sam człowiek zaczyna odczuwać, że to jego Jaźń jest Rzeczywistością i nic więcej. W ten sposób odkrywa, że to Jaźń jest Mistrzem.

P.: Czy Śri Bhagawan udziela inicjacji swoim uczniom?

Maharisi nie odpowiedział. Wówczas jeden z obecnych podjął się odpowiedzi: „Maharishi nie postrzega nikogo jako istoty odrębnej od siebie. Nie ma więc dla niego uczniów. Jego łaska przenika wszystko i każdego, kto na to zasługuje. Obdarza On swoją łaską w milczeniu.

P.: Jak wiedza książkowa może pomóc w urzeczywistnieniu Jaźni?

Odpowiadający: Tylko na tyle, by nakierować człowieka ku duchowości.

P.: Jak dalece pomocny jest intelekt?

O: Tylko na tyle, aby intelekt zatopiony został w ego, a ego w Jaźni.

4 luty 1935 r.

  1. Pani Piggot: Dlaczego pijesz mleko, a nie jesz jajek?

M.: Domowe krowy produkują mleka więcej niż potrzebują go cielęta, toteż uwolnienie ich od mleka sprawia im ulgę.

P.: Ale kura nie może powstrzymać znoszenia jajek?

M.: Lecz w jajkach są zarodki życia.

P.: Myśli ustają nagle, a wówczas strumień „ja-ja” powstaje równie nagle i trwa. Jest to tylko w odczuciu, a nie w intelekcie. Czy to poprawne?

M.: Z pewnością jest to poprawne. Myśli muszą ustać, a rozumowanie zaniknąć, aby powstało „ja-ja” i było odczuwalne. Podstawowym czynnikiem nie jest rozumowanie, lecz czucie.

P.: Ponadto, nie jest to w głowie, ale po prawej stronie piersi.

M.: Tak powinno być. Bo tam jest serce.

P.: Zanika to, kiedy zwracam się na zewnątrz. Co zrobić?

M.: Trzeba uchwycić to mocno.

P.: Jeśli ktoś będzie działał utrzymując taką pamiętliwość, to czy jego czyny będą zawsze prawe?

M.: Powinny być. Jednakże osoba taka nie troszczy się o to, czy jej czyny są dobre czy złe. Czyny takiej osoby są czynami Boga, a zatem muszą być dobre.

P.: Dlaczego więc ma ona ograniczenia co do pożywienia?

M.: Twoje obecne doświadczenie powstało pod wpływem atmosfery, w jakiej się znalazłaś. Czy możesz mieć je poza tą atmosferą? Doświadczenie to jest chwilowe. Dopóki nie stanie się trwałe, konieczna jest praktyka. Restrykcje co do pożywienia są pomocne, by takie doświadczenie się powtórzyło. Kiedy ktoś ugruntuje się w prawdzie, to ograniczenia odpadają same w sposób naturalny. Ponadto, pożywienie ma wpływ na umysł, a ten powinien być czysty.

Później ta sama kobieta powiedziała do jednego z uczniów: „Czuję od niego wibracje bardzo intensywnie i udaje mi się docierać do ośrodka „ja” łatwiej niż przedtem.”

  1. B.V. Narasimha Swami, autor „Urzeczywistnienia Jaźni”, zapytał przy wcześniejszej okazji:

„Kim jestem? Jak się tego dowiedzieć?”

M.: Zadawaj sobie to pytanie. Ciało (annamajakośa) i jego funkcje to nie „ja”. Badając głębiej, umysł (manomajakośa) i jego funkcje nie są tym „ja”. Następny krok przynosi pytanie: „gdzie powstają te myśli?” Myśli są spontaniczne, powierzchowne lub analityczne. Funkcjonują w intelekcie. A zatem, kto jest ich świadomy? Istnienie myśli, wyraźnych pojęć i ich funkcjonowanie stało się dla człowieka oczywiste. Analiza prowadzi do konkluzji, że indywidualność osoby działa jako świadek istnienia myśli i ich następstwa. Ta indywidualność to ego lub też, jak ludzie mówią, „ja”. Widźńanamajakośa (intelekt) jest tylko powłoką „ja” a nie samym „Ja”.

Przy dalszym badaniu powstaje pytanie: „Kim jest to „ja? Skąd ono pochodzi?” „Ja” nie było świadome we śnie. Równocześnie z jego powstaniem sen głęboki zmienia się w wizje senne lub w stan jawy. Ale wizjami sennymi teraz się nie zajmuję. Kim jestem teraz, w stanie jawy? Jeśli „ja” powstało ze snu, to było przesłonięte niewiedzą. Takie niewiedzące „ja” nie może być tym, o którym mówią pisma i które potwierdzają mędrcy. „Ja” jest nawet poza „snem”; „ja” musi być tu i teraz, a także tym, czym byłem przez cały czas we śnie i w wizjach sennych, ale nie podzielając cech tychże stanów. „Ja” musi więc być pozbawionym cech podłożem tych trzech stanów (przekroczona anandamajakośa).

„Ja” znajduje się, mówiąc w uproszczeniu, poza pięcioma powłokami. Ponadto, to co pozostanie kiedy odrzuci się wszystko co jest nie-Jaźnią, to jest Jaźń, sat-cit-ānanda (byt-świadomość-szczęśliwość).

P.: Jak poznać czy urzeczywistnić tę Jaźń?

M.: Przekrocz obecny plan względności. Oddzielne istnienie (Jaźń) wydaje się poznawać coś odrębnego od siebie (nie-Jaźń). Czyli podmiot jest świadomy przedmiotu. Widz to jest dṛk; przedmiot widzenia to dṛśya.

U podłoża obydwu musi istnieć jakaś jedność, która przejawia się jako „ego”. To ego ma naturę cit (inteligencji). Acit (nieświadomy przedmiot) jest tylko zaprzeczeniem cit. Dlatego istota, która leży u podstawy, podobna jest do podmiotu, a nie do przedmiotu. Przez poszukiwanie dṛk, aż zaniknie wszelki przedmiot dṛśya, podmiot dṛk staje się coraz bardziej subtelny, aż wreszcie pozostanie tylko dṛk absolutny. Proces ten nazywa się dṛśya-vilaya (rozpuszczeniem świata przedmiotowego).

P.: Dlaczego przedmioty widzenia (dṛśya) muszą zostać wyeliminowane? Czy Prawda nie może być poznana przy trwaniu przedmiotu takiego, jaki jest?

M.: Nie. Eliminacja dṛśya oznacza eliminację oddzielnych tożsamości podmiotu i przedmiotu. Przedmiot jest nierzeczywisty. Wszelkie dṛśya (łącznie z ego) to przedmiot. Po wyeliminowaniu nierzeczywistego pozostanie tylko Rzeczywistość. Kiedy sznur jest błędnie postrzegany jako wąż, wystarczy usunąć błędną percepcję węża, aby ujawniła się prawda. Bez tej eliminacji prawda się nie przejawi.

P.: Kiedy i jak dojdzie do skutku rozpuszczenie świata przedmiotowego (dṛśya-vilaya)?

M.: Stanie się to wówczas, gdy względny podmiot, czyli umysł, zostanie wyeliminowany. Umysł jest twórcą podmiotu i przedmiotu oraz przyczyną idei dwójni. Dlatego też jest on przyczyną błędnego pojęcia ograniczonej Jaźni i nieszczęścia wynikającego z tej błędnej idei.

P.: Czym jest umysł?

M.: Umysł jest jedną z form, w jakich przejawia się życie. Kloc z drewna czy precyzyjna maszyna nie są nazywane umysłem. Siła życiowa przejawia się jako funkcje życiowe, a także jako zjawisko świadomości znane jako umysł.

P.: Jaka jest relacja pomiędzy umysłem a przedmiotem? Czy umysł kontaktuje się z czymś różnym od siebie, czyli światem?

M.: Świat jest „postrzegany” w stanie jawy i wizji sennych lub jest przedmiotem percepcji i myśli, które są funkcjami umysłu. Gdyby nie było funkcji takich, jak myśli w stanie jawy i wizje senne, to nie byłoby „percepcji” ani wnioskowania o „świecie”. We śnie głębokim nie ma takiej aktywności, toteż „przedmioty i świat” wówczas dla nas nie istnieją. A zatem „realność świata” może być stworzona przez ego dopiero w akcie wyłonienia się ze snu. Rzeczywistość ta może być wchłonięta czy zniknąć, gdy dusza wraca do swojej natury we śnie. Wyłanianie się i znikanie świata są jak nić u pająka snującego nić pajęczą, a potem wciągającego ją z powrotem. Pająk jest tutaj u podstawy wszystkich trzech stanów – jawy, snu z wizjami i snu bez wizji sennych. Taki pająk w człowieku nazywany jest Atmanem (Jaźnią), a w odniesieniu do świata (o którym mówi się, że powstał ze słońca), nazywany jest Brahmanem (Najwyższym Duchem). Ten, który jest w człowieku, jest tym samym co Ten, który jest w słońcu. (sa yaś cāyam puruṣe yaś cāsāv āditye sa ekaḥ).

Gdy Jaźń, czyli Duch jest nieprzejawiony i niedziałający, to nie ma względnej dwójni, tj. podmiotu i przedmiotu – dryk i dryśja. Gdy kontynuuje się dociekanie najwyższej przyczyny przejawienia się samego umysłu, wówczas okazuje się, że umysł jest tylko przejawem Rzeczywistego, nazywanego inaczej Atmanem lub Brahmanem. Umysł określa się pojęciem sukṣma-śarīra, czyli „ciało subtelne”, a dźiwa jest duszą indywidualną – osobowość określa się jako dźiwa. Mówi się, że myśl, czyli umysł jest jej etapem lub też jednym ze sposobów, w jaki się dźiwa przejawia – wcześniejszy etap tej manifestacji to życie wegetatywne. Umysł jest postrzegany zawsze w relacji do jakiegoś nie-umysłu, czyli materii, a nigdy nie sam. Dlatego umysł i materia współistnieją.

  1. P.: Jak możemy odkryć naturę umysłu, jego najwyższą przyczynę lub też noumen, którego jest on przejawem?

M.: Jeśliby uporządkować myśli według hierarchii wartości, to myśl „ja” byłaby najważniejsza ze wszystkich. Myśl czy idea osobowości jest również źródłem, rdzeniem wszystkich innych myśli, ponieważ każda myśl czy idea powstaje tylko jako myśl czyjaś i nie istnieje niezależnie od ego. A zatem ego przejawia funkcję myślenia. Druga i trzecia osoba nie pojawiają się inaczej, jak tylko w relacji do osoby pierwszej, toteż powstają one dopiero po zjawieniu się „ja”. Tak więc wszystkie te trzy osoby powstają i znikają razem. Prześledź zatem ostateczną przyczynę „ja”, czyli osobowości. Idea „ja” powstaje u wcielonego ego, powinna być zatem odniesiona do ciała lub organizmu. Czy ma ona swoje miejsce w ciele lub też specjalny związek z jakimś szczególnym miejscem, tak jak mowa czy uczuciowość mają swoje ośrodki w mózgu? Czy podobnie „ja” ma jakiś ośrodek w mózgu, we krwi lub w trzewiach? Zycie myślowe koncentruje się wokół mózgu i rdzenia kręgowego, które z kolei zasilane są przez krążącą w nich krew, przenoszącą zmieszany odpowiednio pokarm i powietrze, które są przetwarzane w tkankę nerwową. A zatem mówi się, że życie wegetatywne – włączając krwiobieg, oddychanie, wydalanie itd. – czyli siła życiowa, jest istotą, rdzeniem organizmu (lub w nim przebywa). Umysł można więc uważać za przejaw siły życiowej, o której z kolei twierdzi się, że mieszka w sercu.

P.: A jeśli chodzi o sztukę eliminowania umysłu i rozwijania w jego miejsce intuicji: czy są to dwa odrębne etapy mające jakąś neutralną podstawę, która sama nie jest ani umysłem ani intuicją? Czy też sama nieobecność aktywności umysłowej pociąga za sobą urzeczywistnienie Jaźni w sposób nieunikniony?

M.: Dla praktykującego (abhyāsin) są to dwa oddzielne etapy. Jest neutralny grunt snu, komy, omdlenia, obłędu itp., w których funkcje umysłu albo nie istnieją, albo świadomość Jaźni nie dominuje.

P.: Zaczynając od części pierwszej, w jaki sposób można wyeliminować umysł, czyli przekroczyć względną świadomość?

M.: Umysł z natury jest niespokojny. Zacznij od uwolnienia go od niepokoju; obdarz go spokojem, uwolnij go od rozproszenia, ćwicz go w zwracaniu się do wnętrza, niech stanie się to nawykiem. Dokonuje się tego przez zignorowanie zewnętrznego świata i usunięcie przeszkód dla spokoju umysłu.

P.: Jak usunąć z umysłu niepokój?

M.: Kontakty zewnętrzne – kontakt z przedmiotami innymi niż ja – czynią umysł niespokojnym. Pierwszy krok jest to porzucenie zainteresowania tym, co nie jest Jaźnią (vairāgya). Pojawia się wówczas nawyk introspekcji i koncentracji. Cechuje je kontrola zmysłów zewnętrznych, funkcji wewnętrznych, itp. (śama, dama itp.), która kończy się na samadhi (umyśle skupionym).

  1. Ja się je praktykuje?

M.: Badanie efemerycznej natury zewnętrznych zjawisk prowadzi do bezpragnieniowości, czyli wajragji. Dlatego pierwszym i najważniejszym krokiem jest podjęcie dociekania (vicāra). Kiedy wićara staje się automatyczna, to w jej rezultacie powstaje lekceważenie  bogactwa, sławy, wygody, przyjemności itp. Myśl „ja” staje się w introspekcji wyrazistsza. Źródłem „ja” jest serce – cel ostateczny. Jeśli jednakże ktoś nie ma usposobienia odpowiedniego do wićara-margi (introspekcyjnej metody analitycznej), to powinien rozwinąć w sobie bhakti (oddanie) dla swego ideału – np. Boga, Guru, ludzkości w ogóle, praw etycznych czy nawet do idei piękna. Gdy któreś z nich owładnie człowiekiem całkowicie, to inne przywiązania osłabną, czyli powstanie bezpragnieniowość (wajragja). Równocześnie wzrasta przywiązanie do ideału, aż w końcu zapanuje zupełnie. W ten sposób zwiększa się też niezauważalnie koncentracja (ekāgratā) – razem z wizjami i bezpośrednimi środkami lub bez.

Gdy nie praktykuje się ani dociekania ani oddania, to można próbować naturalnej uspokajającej pranajamy (regulacji oddechu). Znane jest to jako joga-marga. Gdy życie nasze jest zagrożone, to cała uwaga skoncentrowana jest tylko wokół jednego – na ratowaniu życia. Gdy oddech zostaje powstrzymany, to umysł nie może pozwolić sobie na przeskakiwanie ku swoim ulubieńcom – przedmiotom zewnętrznym. Tak więc jak długo oddech jest powstrzymany, tak długo umysł odpoczywa. Gdy cała uwaga skupiona jest na oddechu i jego regulacji, to traci się inne zainteresowania. Ponadto, pragnieniom towarzyszy oddech nieregularny, podczas gdy spokojowi i szczęściu oddech regularny i powolny. Paroksyzm radości jest w gruncie rzeczy tak samo bolesny jak ból, i obydwu towarzyszy wzburzony oddech. Szczęściem jest prawdziwy spokój. Przyjemności nie stanowią szczęścia. Umysł wzmacnia się poprzez praktykę i staje się ostrzejszy, jak krawędź brzytwy zaostrzona na rzemieniu. Jest on wtedy bardziej zdolny do rozwiązywania wewnętrznych i zewnętrznych problemów. Jeżeli jednak ktoś ma usposobienie nieodpowiednie do którejś z pierwszych dwóch metod, a ze względu na okoliczności (np. z powodu wieku) również do trzeciej, to powinien próbować karma-margę (spełnianie dobrych czynów, jak na przykład praca społeczna). Jego szlachetne instynkty staną się wówczas bardziej wyraźne i będzie czerpał przyjemność bezinteresowną. Jego małe ego będzie mniej stanowcze i uzyska on szansę rozwinięcia swych dobrych cech. W ten sposób człowiek osiągnie cechy konieczne do którejś z trzech dróg wymienionych wcześniej. Ta jedna metoda rozwinie również bezpośrednio jego intuicję.

P.: Czy pewien ciąg myśli lub seria pytań może wprowadzić w autohipnozę? Czy nie powinno się zredukować ich do pojedynczego punktu analizując to, co wymyka się wszelkiej analizie, podstawowego, niejasno postrzeganego i nieuchwytnego „ja”?

M.: Tak. Naprawdę jest to jak wpatrywanie się w pustkę czy w olśniewający kryształ albo światło.

P.: Czy można skupić umysł na tym punkcie? Jak?

M.: Jeśli umysł jest rozproszony, to niezwłocznie zadaj sobie pytanie: „Do kogo przychodzą te rozpraszające myśli?” To od razu zabierze cię z powrotem do punktu „ja”.

P.: Jak długo umysł może trwać lub być utrzymywany w sercu?

M.: Okres ten wydłuża się wraz z praktyką.

P.: Co dzieje się na końcu tego okresu?

M.: Umysł powraca do obecnego, zwykłego stanu. Jedność w sercu zastąpiona zostaje wielością postrzeganych zjawisk. Nazywa się to umysłem ekstrawertycznym. Umysł skierowany ku sercu nazywany jest umysłem uspokojonym.

P.: Czy proces ten jest czysto intelektualny czy też jest przejawem głównie uczucia?

M.: To drugie.

P.: Jak ustaną wszystkie myśli, gdy umysł jest w sercu?

M.: Dzięki sile woli wraz z silną wiarą w prawdę nauk Mistrza, że tak się stanie.

P.: Jaki jest pożytek z tego procesu?

M.: (a) Zwycięstwo woli – rozwój koncentracji.
(b) Zwycięstwo nad namiętnościami – rozwój bezpragnieniowości.
(c) Nasilenie się praktyki cnoty – (samatva) równość wobec wszystkich.

P.: Dlaczego ma się przyjąć taką metodę autohipnozy – myślenia o punkcie, który jest nie do pomyślenia? Dlaczego nie przyjąć innych metod, jak wpatrywanie się w światło, zatrzymanie oddechu, słuchanie muzyki, słuchanie dźwięków wewnętrznych, powtarzanie świętej zgłoski OM (praṇava) czy innych mantr?

M.: Wpatrywanie się w światło powoduje odrętwienie umysłu i wywołuje czasową katalepsję woli, ale nie daje stałego rezultatu. Kontrola oddechu paraliżuje wolę również tylko na pewien czas. Słuchanie dźwięków daje podobne efekty – chyba, że mantra jest święta i zapewnia pomoc wyższej mocy dla oczyszczenia i uwznioślenia myśli.

  1. P.: Jaka jest wzajemna zależność pomiędzy kontrolą myśli a kontrolą oddechu?

M.: Zarówno czynność intelektualna (myśl), jaki i czynności wegetatywne (oddech, krążenie i inne), są różnymi aspektami tego samego – indywidualnego życia. Jedne i drugie zależą od życia (lub też, mówiąc metaforycznie, „zawarte są” w lub „tkwią” w życiu). Osobowość i inne idee powstają z niego tak, jak procesy życiowe. Gdy oddech lub inne procesy życiowe są przemocą powstrzymywane, to myśl również się zatrzymuje. Jeśli myśl zostaje przemocą spowolniona i przykuta do jednego punktu, to czynność życiowa oddychania  także zostaje spowolniona, wyrównana i sprowadzona do najniższego poziomu, koniecznego do podtrzymania życia. W obydwu przypadkach rozpraszająca różnorodność myśli jest na pewien czas powściągnięta. To wzajemne oddziaływanie uwidacznia się również na inne sposoby. Weźmy na przykład wolę życia. Jest to moc myśli. Przedłuża ona i utrzymuje życie wtedy, gdy inne procesy życiowe są nieomal na ukończeniu, opóźniając śmierć. Przy nieobecności takiej woli życia śmierć następuje szybciej. A więc mówi się, że myśl utrzymuje w ciele życie, a także przenosi je z jednego wcielenia w następne.

P.: Czy istnieją jakieś środki pomocnicze do: 1. koncentracji i 2. wykluczenia czynników rozpraszających?

M.: Na poziomie fizycznym organy trawienne i inne powinny być utrzymywane w stanie wolnym od wszelkiego podrażnienia. Dlatego reguluje się zarówno ilość, jak i  jakość pożywienia. Spożywa się pokarmy łagodne w smaku, unika chilli, cebuli, wina, opium, nadmiaru soli itp. Trzeba unikać zaparć, senności i podniecenia oraz wszelkich pokarmów, które je wywołują. Mentalnie skup się na jednej rzeczy i przykuj do niej uwagę. Zainteresowanie to powinno być absorbujące dla umysłu tak dalece, że wykluczone będzie wszystko inne. Jest to bezpragnieniowość i koncentracja. Można wybrać sobie Boga lub mantrę. Umysł wzmacnia się w zrozumieniu subtelnego przedmiotu i łączy się z nim.

P.: Rozproszenie powstaje na skutek tendencji wrodzonych. Czy one też mogą zostać usunięte?

M.: Tak, wielu tego dokonało. Uwierz w to! Udało się im, bo wierzyli, że mogą. Predyspozycje (vāsanā) mogą zostać wymazane. Dzieje się to przez skupienie na tym, który jest wolny od wasan, chociaż jest ich rdzeniem.

P.: Jak długo należy kontynuować praktykę?

M.: Aż osiągnie się sukces i dopóki joga-wyzwolenie nie stanie się trwałe. Sukces rodzi sukces. Gdy pokona się jedno rozproszenie, to pokona się też i następne, i tak dalej, aż w końcu pokona się wszystkie. Jest to taki proces jak redukowanie oporu wroga przez zmniejszanie jego siły w ludziach – jednego po drugim, jak tylko któryś się wyłania.

P.: Jaki jest cel tego procesu?

M.: Urzeczywistnienie Rzeczywistego.

P.: Jaka jest natura tej Rzeczywistości?

M.: (a) Istnienie bez początku i bez końca – wieczne.
(b) Istnienie wszędzie, nieograniczone, nieskończone.
(c) Istnienie u podstawy wszystkich postaci, wszelkich zmian, wszystkich sił, wszelkiej materii i wszelkiego ducha.

 Wielość zmienia się i przemija (zjawiska, fenomena), podczas gdy Jedno trwa zawsze (noumenon).

   (d) Jedno zastępuje triadę, to jest: poznającego, poznanie i poznawane. Triady te są tylko zjawiskami w czasie i przestrzeni, podczas gdy Rzeczywistość leży ponad i poza nimi. Są one jak miraż zakrywający Rzeczywistość. Są skutkiem ułudy.

P.: Jeśli „ja” jest także złudzeniem, to kto zatem odrzuca złudzenie?

M.: „Ja” odrzuca złudzenie „ja”, a jednak nadal pozostaje jako „ja”. Taki jest paradoks Urzeczywistnienia Jaźni. Ten, kto to osiągnął, nie widzi w tym żadnej sprzeczności. Weźmy przykład bhakti. Zwracam się do Iśwary i modlę się aby się z Nim połączyć. Oddaję mu się wówczas w wierze i poprzez skupienie. Co potem pozostaje? W miejsce oryginalnego „ja” doskonałe samo-oddanie pozostawia jedynie Boga, w którym się „ja” zatraciło. Jest to najwyższa forma pobożności, prapatti, oddanie lub szczyt wajragji. Rezygnujesz z tego czy tamtego spośród „swojego” dobytku. Zamiast tego, jeśli porzucisz „ja” i „moje”, to za jednym zamachem porzuciłeś wszystko. Zarodek posiadania został porzucony. Zło zostało stłumione w zarodku, zniszczone już w zalążku. Bezpragnieniowość musi być tutaj bardzo silna. A pragnienie osiągnięcia tego celu musi równać się wysiłkom człowieka, który trzymany pod wodą próbuje wydostać się na powierzchnię, aby ratować swe życie.

P.: Czy te trudności i problemy nie mogą zostać zmniejszone dzięki pomocy Mistrza lub Boga, którego czci się z miłością (iṣṭa-devatā)? Czy nie mogą oni udzielić człowiekowi mocy, by ujrzał Jaźń taką, jaka jest – by przemienić nas w nich – by zabrać nas do urzeczywistnienia Jaźni?

M.: Iszta-dewata i Guru są pomocą – potężną pomocą na tej drodze. Ale pomoc wymaga również twojego wysiłku, ażeby stała się skuteczna. Twój wysiłek jest warunkiem sine qua non. To ty masz ujrzeć słońce. Czy okulary i słońce mogą to zrobić za ciebie? Ty sam musisz ujrzeć swoją prawdziwą naturę. Nie potrzeba wielu środków, żeby to zrobić!

P.: Jaka jest relacja między moją wolną wolą a wszechogarniającą wolą Wszechmocnego?

(a) Czy wszechwiedza Boga daje się pogodzić z wolną wolą jednostkowego ego?
(b) Czy wszechmoc Boga daje się pogodzić z wolną wolą ego?
(c) Czy prawa natury są zgodne z wolną wolą Boga?

M.: Tak. Wolna wola jest teraźniejszością, przejawiającą się  ograniczonym władzom poznawania i woli i woli w teraźniejszości. To samo ego widzi swe przeszłe czyny jako podpadające pod proces „praw” czy reguł – a swoją wolną wolę jako jedno z ogniw w tym procesie.

Ego spostrzega wówczas, że to wszechmoc i wszechwiedza Boga działała poprzez jego pozornie wolną wolę, dochodzi więc do wniosku, że musi kierować się tym pozorem. Prawa naturalne są przejawem woli Boga i zostały przez niego ustanowione.

P.: Czy studiowanie nauk ścisłych, psychologii, fizjologii, filozofii itp., jest pożyteczne dla:

  1. metody wyzwolenia poprzez jogę,
  2. intuicyjnego uchwycenia [pojmowania] jedności Rzeczywistego?

M.: Bardzo niewiele. Pewna wiedza jest potrzebna do jogi i można ją odnaleźć w książkach. Ale naprawdę potrzebne jest zastosowanie praktyczne oraz przykład osobowy; osobisty kontakt i wskazówki są najbardziej pomocnymi środkami. Co do tego drugiego, to człowiek może z wielkim wysiłkiem przekonać samego siebie o prawdzie, która ma być intuicyjnie poznana, tj. o jej funkcjonowaniu i naturze, ale prawdziwa intuicja jest pokrewna czuciu i wymaga praktyki oraz osobistego kontaktu. Z samej wiedzy książkowej nie ma wiele pożytku. Po urzeczywistnieniu wszelki bagaż intelektualny jest bezużytecznym obciążeniem i zostaje wyrzucony za burtę jak niepotrzebny towar. Odrzucenie zbytecznego ego jest konieczne i naturalne.

P.: Czym sen różni się od jawy?

M.: W snach człowiek przybiera różne ciała, które ponownie wchodzą w to ciało [fizyczne], gdy człowiek śni o kontaktach zmysłowych.

P.: Czym jest szczęście? Czy jest ono zawarte w Atmanie, czy w przedmiocie, czy może w kontakcie pomiędzy podmiotem a przedmiotem? Nie dostrzegamy szczęścia w naszych zwykłych sprawach. Kiedy więc ono powstaje?

M.: Gdy jest kontakt, jakiego pragniemy lub pamięć o nim, a także kiedy jest wolność od niepożądanych kontaktów lub pamięci o nich, wtedy mówimy, że jest szczęście. Takie szczęście jest względne i lepszym jego określeniem jest przyjemność. Ale ludzie pragną absolutnego i trwałego szczęścia, a ono nie przebywa w przedmiotach, lecz w Absolucie. Jest to spokój wolny od przykrości i przyjemności – jest to stan neutralny.

P.: W jakim sensie szczęście jest naszą prawdziwą naturą?

M.: Doskonała szczęśliwość to Brahman. Doskonały spokój jest w Jaźni. Tylko ona istnieje i jest świadoma. Do tego samego wniosku dochodzi się poprzez: – (a) osąd metafizyczny, oraz (b) wywnioskowanie z bhakti-margi (ścieżki oddania).

Modlimy się do Boga o szczęśliwość i otrzymujemy ją dzięki Łasce. Ten, kto obdarza nas szczęśliwością musi sam być Szczęśliwością, musi być także Nieskończony. Dlatego też Iśwara jest Bogiem osobowym o nieograniczonej mocy i szczęściu. Brahman jest Szczęśliwością bezosobową i absolutną. Ograniczone [i liczne] ego, które ma swoje źródło w Brahmanie, a także  Iśwara, są zatem w swej duchowej naturze też tylko szczęśliwością. Organizm funkcjonuje biologicznie, ponieważ jego funkcje pełnione są ze szczęściem. We wzroście pomaga nam przyjemność: pożywienie, ćwiczenia, odpoczynek i cechy towarzyskie. Psychologia (i metafizyka) przyjemności jest przypuszczalnie taka: nasza natura jest pierwotnie jedna, całkowita, szczęśliwa. Przyjmijmy to jako hipotezę. Akt stwórczy zachodzi poprzez rozdzielenie się pełni Boskości na Boga i Przyrodę (māyā lub prakṛti)). Maja ma dwie części: para (wyższa) – zasada podtrzymująca i apara (niższa) składająca się z ośmiu elementów: pięciu żywiołów, umysłu, intelektu i ego.

Doskonałość ego zostaje nagle w pewnym punkcie rozbita i powstaje poczucie braku rodzące pragnienie osiągnięcia czegoś lub dokonania. Kiedy brak ten zostanie usunięty poprzez spełnienie tego pragnienia, to ego jest szczęśliwe i przywrócona zostaje jego pierwotna doskonałość. Dlatego właśnie mówi się, że szczęście jest naszym naturalnym stanem lub naturą. Przyjemność i przykrość są względne i dotyczą naszego ograniczonego stanu, który rozwija się poprzez zaspokajanie potrzeb. Jeśli powstrzymany zostaje ten względny rozwój, a dusza połączy się z Brahmanem, który ma naturę doskonałego spokoju, to dusza taka przestaje poszukiwać względnych, przemijających przyjemności i cieszy się doskonałym spokojem – Szczęśliwością. A zatem Szczęśliwością jest urzeczywistnienie Jaźni. Jest to urzeczywistnienie Jaźni jako nieograniczonego duchowego widzenia (jñāna-dṛṣṭi), a nie tzw. jasnowidzenia. Jest to najwyższe oddanie siebie. Saṁsāra (cykl światowy, kołowrót wcieleń) jest nieszczęściem.

P.: A zatem dlaczego sansara – skończone stworzenie i przejaw – jest tak pełna nieszczęścia i zła?

M.: Wola Boga!

P.: Dlaczego Bóg tak chce?

M.: To nieodgadnione. Żaden motyw nie może być przypisany tej Mocy – żadne pragnienie, żaden cel do osiągnięcia nie może być orzeczony o jednym Nieskończonym, Wszechmądrym i Wszechmocnym Bycie. Bóg nie jest skalany działaniem, które dzieje się w Jego obecności; porównaj słońce i aktywność ziemską. Nie ma sensu przypisywanie odpowiedzialności i motywu Jednemu zanim stał się wielością. Ale dla wyjaśnienia predestynowanego biegu zdarzeń i problemu wolnej woli (dręczące pytanie), wola Boga jest dobrym rozwiązaniem. Jeżeli umysł jest niespokojny na skutek odczuwania niedoskonałej i niezadowalającej natury tego, co nas spotyka, lub co zostało przez nas czy to popełnione, czy zaniedbane, to rozsądnie jest porzucić poczucie odpowiedzialności i wolną wolę, uważając się za narzędzie Wszechmądrego i Wszechmocnego; działać i cierpieć jak On sobie życzy. On dźwiga wszelkie ciężary i obdarza nas spokojem.

*   *   *

  1. Wieczór był cichy i zachmurzony. Od czasu do czasu kropił drobny deszcz i było przez to dość chłodno. Okna w sali aśramu były zamknięte, a Maharishi jak zwykle siedział na sofie. Przed nim siedzieli jego uczniowie. Niektórzy z gości przybyli z Ćuddalore. Pośród nich był też sędzia w towarzystwie dwóch starszych kobiet. Sędzia rozpoczął dyskusję o nietrwałości wszelkich rzeczy ziemskich, zadając pytanie: „Czy rozróżnienie pomiędzy rzeczywistością i nierzeczywistością (sat asat vicāraṇa) ma samo w sobie skuteczność doprowadzenia nas do urzeczywistnienia Nieprzemijającego?

M.: Jak twierdzą wszyscy i jak urzeczywistnili to prawdziwi sadhakowie, jedynie trwałe ugruntowanie się w Najwyższym Bycie (brahma-niṣṭhā) może dać nam jego poznanie i urzeczywistnienie. Ponieważ jest on nami samymi i w nas, więc każdy akt rozróżnienia (vivecana) może prowadzić o jeden krok do przodu, czyniąc nas wyrzeczeńcami, pobudzając nas do porzucenia tego, co jako przemijające jest pozorne (ābhāsa), i trwania mocno tylko przy wiecznej prawdzie i w jej obecności.

Rozmowa przeszła na pytanie czy īśvara-prasāda (Łaska Boża) jest konieczna do osiągnięcia powszechnego królestwa (saṁrājya) lub też czy tylko szczery i usilny wysiłek dźiwy może sam doprowadzić ją tam, skąd nie ma powrotu do życia i śmierci. Maharishi z niewysłowionym uśmiechem, który rozjaśnił jego święte oblicze i który przenikał wszystko, promieniując na zgromadzonych wokół niego, odpowiedział w tonie pewności i z nutą prawdy: „Łaska Boża jest niezbędna do urzeczywistnienia. Prowadzi ona do urzeczywistnienia Boga. Ale łaska ta udzielana jest tylko temu, kto jest prawdziwym uczniem lub joginem, kto usilnie i bez wytchnienia podąża ścieżką ku wolności.

P.: W księgach jogi wymienia się sześć ośrodków; ale mówi się, że dźiwa przebywa w sercu. Czy tak jest?

M.: Tak. Mówi się, że dźiwa pozostaje w sercu w czasie głębokiego snu, a w mózgu w stanie jawy. Serca nie należy rozumieć jako mięśnia z czterema komorami, który pompuje krew. Jakkolwiek są fragmenty pism, które wspierają ten pogląd. Są też inne, które uważają je za  ośrodek  nerwowy w tym mniej więcej miejscu. Nie jest dla nas ważne, który z tych poglądów jest poprawny. Nie interesuje nas  nic mniejszego niż my sami. Mamy to z pewnością wewnątrz nas. Nie może być co do tego żadnych wątpliwości ani dyskusji.

 W Wedach i w autorytatywnych pismach za serce uznawane jest to miejsce, z którego wyłania się pojęcie „ja”. Czy powstaje ono tylko z kulistego mięśnia? Powstaje ono w nas gdzieś w samym centrum naszej istoty. „Ja” nie ma lokalizacji. Wszystko jest Jaźnią. Nie ma nic oprócz niej. A więc trzeba by powiedzieć, że serce to całe nasze ciało oraz cały wszechświat, pojęte jako „ja”. Ale aby pomóc praktykującemu, musimy wskazywać na określoną część wszechświata lub ciała. Tak więc jako siedzibę Jaźni wskazuje się serce. Ale tak na prawdę, to jesteśmy wszędzie, jesteśmy wszystkim tym, co istnieje i nie ma nic innego.

P.: Mówi się, że Łaska Boża jest konieczna aby udało się osiągnąć skupienie umysłu (samādhi). Czyż tak?

M.: My jesteśmy Bogiem (īśvara). Īśvara-dṛṣṭi (tj. widzenie nas samych jako Boga) to już Łaska Boga. A więc potrzebujemy Łaski Boga dla uzyskania Łaski Boga. (Maharishi uśmiechnął się i wszyscy uczniowie roześmiali się wraz z nim.)

P.: Jest również Boże Błogosławieństwo (īśvarānugraham), różne od Łaski Boga (īśvara-prasādam). Czy tak?

M.: Sama myśl o Bogu jest bożym błogosławieństwem! On w swojej naturze jest Łaską (prasād lub arul). To dzięki Łasce Boga myślisz o Bogu.

P.: Czy Łaska Mistrza jest wynikiem Łaski Boga?

M.: Dlaczego rozróżniać pomiędzy nimi? Mistrz jest tym samym co Bóg i nie różni się od Niego.

P.: Kiedy czyni się wysiłek, żeby wieść dobre życie i skupiać myśl na Jaźni, to często przychodzi upadek i załamanie. Co wtedy robić?

M.: Na końcu wszystko będzie dobrze. Wytrwały impuls twojej determinacji postawi cię znowu na nogi po każdym upadku i załamaniu. Wszystkie przeszkody zostaną stopniowo pokonane i twój wewnętrzny prąd stanie się silniejszy. Wszystko dobrze się skończy. Konieczna jest tylko wytrwała determinacja.

  1. Ortodoksyjny bramin, pan N. Nateśa Iyer, będący przewodniczącym Trybunału Sądowego w jednym z południowoindyjskich miast, zapytał: „Czy Bogowie, Iśwara i Wisznu, i ich święte siedziby Kailasa i Waikuntha są prawdziwe?

M.: Tak samo prawdziwe jak ty w tym ciele.

P.: Czy posiadają oni takie samo istnienie zjawiskowe (vyavahāra-satya) jakie posiada moje ciało? Czy też są fikcją jak rogi zająca?

M.: Oni istnieją.

P.: Jeżeli tak, to muszą gdzieś być. Gdzie oni są?

M.: Osoby, które ich widziały, mówią, że gdzieś istnieją. Musimy więc przyjąć ich twierdzenia.

P.: Gdzie więc oni istnieją?

M.: W tobie.

P.: A zatem jest to tylko idea – taka, którą mogę stworzyć i kontrolować?

M.: Wszystko jest takie.

P.: Ale mogę stworzyć też czystą fikcję, na przykład rogi zająca lub prawdy częściowe, jak na przykład miraż, podczas gdy są przecież fakty niezależne od mojej wyobraźni. Czy bogowie, jak Iśwara czy Wisznu, istnieją w ten sposób?

M.: Tak.

P.: Czy Bóg podlega pralaji (kosmicznej destrukcji)?

M.: Dlaczego miałby jej podlegać? Skoro człowiek, który stał się świadomy Jaźni przekracza kosmiczną destrukcję (pralaya) i staje się wyzwolonym (mukta), to dlaczego nie Bóg, który jest nieskończenie mądrzejszy i potężniejszy?

P.: Czy podobnie też istnieją dewy i piśacze?

M.: Tak.

P.: Jak mamy pojmować Najwyższą Świadomość (caitanya-brahman)?

M.: Jako to, co jest.

P.: Czy można myśleć o niej jako o świetlistej?

M.: Przekracza ona światło i ciemność. Indywidualna dusza postrzega obydwa. Światło Jaźni pozwala człowiekowi ujrzeć i światło i ciemność.

P.: Czy można ją rozumieć jako: „Nie jestem ciałem, ani podmiotem działającym, ani zażywającym owoców swoich czynów, itd.”?

M.: Po co te myśli? Czy myślimy teraz o tym, że jesteśmy ludźmi itp.? Nie myśląc o tym, czyż przestajemy być ludźmi?

P.: Czy zatem należy pojmować ją poprzez teksty pism, takie jak: „ Nie ma tu żadnych różnic”.

M.: Po co nawet to?

P.: Jeśli będziemy myśleć: „Jestem rzeczywistym”, czy to wystarczy?

M.: Wszelkie myśli są sprzeczne z urzeczywistnieniem. Poprawny stan to wykluczenie myśli o nas samych oraz wszelkich innych. Myśli to jedno, a urzeczywistnienie to coś zupełnie innego.

P.: Czy jest konieczne lub choćby pożyteczne dla duchowego postępu, by uczynić ciało niewidzialnym?

M.: Dlaczego o tym myślisz? Czy jesteś ciałem?

P.: Nie. Ale zaawansowana duchowość musi wywoływać jakąś zmianę w ciele. Czy tak?

M.: Jakiej zmiany pragniesz w ciele i po co?

P.: Czyż niewidzialność nie jest dowodem zaawansowanej mądrości (dźńana)?

M.: W takim przypadku wszyscy, którzy nauczali, którzy pisali i którzy spędzili swe życie na widoku innych muszą być uznani za ignorantów (adźńani)!

 P.: Ale mędrcy Waśisztha i Walmiki posiadali takie moce?

M.:),  To, że wraz ze swoją mądrością rozwinęli moce (siddhi) mogło być ich przeznaczeniem (prarabdha). Dlaczego miałbyś dążyć do tego, co nie jest istotne, a co łatwo mogło by stać się przeszkodą w osiągnięciu mądrości? Czyż mędrzec (dźńani) uważa za przeszkodę fakt, że jego ciało jest widzialne?

P.: Nie.

M.: Hipnotyzer może stać się nagle niewidzialny. Czy jest on zatem mędrcem?

P.: Nie.

M.: Widzialność i niewidzialność odnoszą się do widzącego. Kim jest ten widzący? Odgadnij to najpierw. Inne sprawy są nieważne.

P.: Wedy zawierają sprzeczne opisy kosmogonii. W jednym miejscu mówi się, że na początku stworzony został eter[5], w innym, że była to energia życiowa (prāṇa); gdzie indziej jeszcze coś innego, woda w jeszcze innym, i tak dalej. Jak można to pogodzić? Czy nie podważa to wiarygodności Wed?

M.: Różni mędrcy widzieli różne aspekty prawdy w różnym czasie i każdy podkreślał jeden pogląd. Dlaczego martwisz się ich sprzecznymi twierdzeniami? Istotnym celem Wed jest nauczanie o naturze nieprzemijającego Atmana i ukazanie nam, że my jesteśmy tym Atmanem

P.: Z tą częścią się zgadzam.

M.: A więc traktuj całą resztę jako artha-vāda (wywody pomocnicze) lub wyjaśnienia dla niewiedzących, którzy chcą prześledzić genezę rzeczy i spraw.

P.: Jestem grzesznikiem. Nie spełniam obrzędów religijnych (homa) itd. Czy z tego powodu moje następne wcielenia będą bolesne? Błagam, uratuj mnie!

M.: Dlaczego mówisz, że jesteś grzesznikiem? Twoja wiara w Boga jest wystarczająca, by wyratować cię od ponownych narodzin. Złóż cały ciężar na Niego.

W Tiruwaćagam powiedziane jest: „Choć jestem gorszy niż pies, Ty łaskawie podjąłeś się mnie ochronić. To Ty podtrzymujesz złudzenie narodzin i śmierci. Ponadto, czy to ja jestem osobą, która ma odsiewać i sądzić? Czy ja tu jestem Panem? O Maheśwaro! To od Ciebie zależy czy będziesz mnie prowadził przez wiele wcieleń (narodzin i śmierci), czy też zatrzymasz mnie na zawsze u Twych stóp”. Dlatego miej wiarę, a ona cię zbawi.

P.: Panie, mam wiarę – a jednak napotykam trudności. Po praktyce skupienia nachodzi na mnie słabość i lekkomyślność.

M.: Kontrola oddechu (prāṇayama) wykonywana poprawnie może dodać siły.

P.: Mam swoją pracę zawodową, a chciałbym przebywać w nieustannej dhjanie. Czy będzie to ze sobą kolidować?

M.: Nie będzie konfliktu. Kontynuując praktykę wzmożesz swoje siły i będziesz mógł robić jedno i drugie. Zaczniesz patrzeć na pracę jak na sen. Bhagawadgita mówi: „To, co jest nocą dla wszystkich istot, dla człowieka zdyscyplinowanego jest czasem przebudzenia; kiedy inne istoty są przebudzone, wtedy jest noc dla mędrca, który widzi.” (2.69)

  1. Inny przybysz zapytał: Co czynić, aby osiągnąć wyzwolenie (mokṣa)?

M.: Poznaj czym jest wyzwolenie.

P.: Czy mam w tym celu oddawać cześć Bogu (upāsana)?

M.: Oddawanie czci służy kontroli umysłu (citta-nirodha) i skupieniu.

P.: Czy mam oddawać cześć wyobrażeniom Boga? Czy jest to poprawne?

M.: Dopóki sądzisz, że jesteś ciałem, to nie szkodzi.

P.: Jak wydostać się z kołowrotu narodzin i śmierci?

M.: Zrozum, co to oznacza.

P.: Czy powinienem porzucić swoją żonę i rodzinę?

M.: W jaki sposób ci oni szkodzą? Najpierw poznaj kim jesteś.

P.: Czyż nie powinno się porzucić żony, bogactwa, domu?

M.: Zrozum najpierw czym jest sansara. Czy wszystko to jest jej kołowrotem? Czyż nie było ludzi żyjących w sansarze i osiągających urzeczywistnienie?

P.: Jakie są w tym celu etapy praktycznych ćwiczeń (sādhana)?

M.: Zależy to od predyspozycji i natury praktykującego.

P.: Oddaję cześć wizerunkom bóstwa.

M.: Kontynuuj to. Prowadzi to do skupienia umysłu. Osiągnij skupienie na jednym. Wszystko będzie dobrze. Ludzie myślą, że wolność (mokṣa) jest gdzieś daleko i że powinna być poszukiwana. Są w błędzie. Wolność to tylko poznanie Jaźni wewnątrz siebie. Praktykuj skupienie, to ją osiągniesz. To twój umysł jest kołowrotem narodzin i śmierci.

P.: Mój umysł jest bardzo niestały. Co powinienem zrobić?

M.: Skup swoją uwagę na jakiejś jednej rzeczy i staraj się w tym trwać, a wszystko będzie dobrze.

P.: Koncentracja jest dla mnie trudna.

M.: Kontynuuj praktykę, a koncentracja stanie się tak łatwa jak oddychanie. Będzie to ukoronowaniem twoich osiągnięć.

P.: Czy wstrzemięźliwość i czyste pożywienie są pomocne?

M.: Tak, wszystko to jest dobre. (Po czym Maharishi skupił się i patrzył w milczeniu w pustkę, dając w ten sposób przykład pytającemu.)

P.: Czy potrzebna jest dla mnie joga?

M.: Czymże jest joga jeśli nie środkiem prowadzącym do skupienia?

P.: Aby ułatwić skupienie, czy dobrze jest stosować jakieś środki pomocnicze?

M.: Regulacja oddechu itp. jest takim właśnie środkiem.

P.: Czy można mieć wizję Boga?

M.: Tak. Widzimy to czy tamto, dlaczego nie mielibyśmy zobaczyć Boga? Ale musisz wiedzieć, kim Bóg jest. Wszyscy widzą Boga nieustannie, ale o tym nie wiedzą. Dowiedz się, czym jest Bóg. Ludzie patrzą, ale nie widzą, ponieważ nie znają Boga.

P.: Czy mam powtarzać święte zgłoski (mantra-jāpa), na przykład imiona Kryszny czy Ramy, kiedy oddaję cześć wizerunkowi bóstwa?

M.: Bardzo dobra jest dźapa w umyśle. Pomaga to w medytacji. Umysł utożsamia się z tym powtarzaniem i wówczas poznajesz, czym jest naprawdę oddawanie czci (pūjā) – utratą własnej tożsamości w tym, czemu oddajemy cześć.

P.: Czy powszechny duch (paramātman) jest zawsze od nas odrębny?

M.: Tak się powszechnie wierzy, ale jest to błędem. Myśl o Nim, że nie różni się On od ciebie, a wówczas osiągniesz tożsamość Jaźni z Bogiem.

Gdzież jest stawanie się? Ten, kto myśli, jest przez cały czas Rzeczywistością i w końcu fakt ten sobie uświadamia. Czasem zapominamy o naszej tożsamości, jak na przykład we śnie i w wizjach sennych. Lecz Bóg jest świadomością nieustanną.

P.: Czy oprócz oddawania czci wizerunkom bóstwa konieczne jest kierownictwo Mistrza?

M.: Jak zacząłeś robić to bez niczyjej rady?

P.: Ze świętych ksiąg (puran).

M.: Tak. Ktoś powie ci o Bogu albo o Bhagawanie, a wówczas sam Bóg jest twoim Mistrzem. Jakie to ma znaczenie, kim jest Mistrz? Naprawdę jesteśmy jednym z Mistrzem czy Bhagawanem. Mistrz jest Bogiem; odkrywa się to na końcu. Nie ma różnicy pomiędzy guru-człowiekiem a guru-Bogiem.

P.: Jeśli spełniliśmy dobry uczynek (puṇya), to czy jest nadzieja, że jego skutek nas nie opuści?

M.: W ten sposób otrzymasz to, co ci przeznaczone (prarabdha).

P.: Czy mądry Mistrz nie byłby wielką pomocą ukazując drogę?

M.: Tak. Jeśli będziesz praktykował z tą wiedzą, jaka jest ci dostępna, to spotkasz swojego Mistrza, bo on sam będzie cię szukał.

P.: Czy jest różnica pomiędzy oddaniem a ścieżką jogi mędrców?

M.: Dźńana-marga i bhakti-marga są jednym i tym samym. Oddanie się prowadzi do urzeczywistnienia tak samo jak dociekanie. Całkowite oddanie oznacza, że nie ma już myśli „ja”. Wtedy wszystkie twoje predyspozycje zostają spłukane i stajesz się wolny. Na końcu obydwu dróg nie będzie się już odrębną jednostką.

P.: Czy pójdziemy do nieba (svarga) itp. w rezultacie naszych czynów?

M.: Jest to prawda taka sama, jak nasze obecne istnienie. Ale jeżeli będziemy dociekać kim jesteśmy i odkryjemy Jaźń, to czy będzie potrzeba by myśleć o niebie itp.?

P.: Czy powinienem próbować uniknąć powtórnych narodzin?

M.: Tak. Dowiedz się, kto się narodził i kto ma kłopot z obecnym istnieniem. Kiedy śpisz, czyż myślisz wtedy o ponownych narodzinach lub choćby o obecnym istnieniu itp.? Zbadaj więc, skąd powstaje teraźniejszy problem, a odnajdziesz również rozwiązanie. Odkryjesz, że nie ma narodzin, nie ma obecnych kłopotów ani nieszczęścia, itd. Wszystko jest Tym; wszystko jest Szczęściem; naprawdę wolni jesteśmy od ponownych narodzin. Po co martwić się nieszczęściem ponownych wcieleń?

  1. Przybysz: Święci, jak Śri Ćajtanja i Śri Ramakryszna, płakali przed Bogiem i osiągnęli cel. Czy nie należy iść tą drogą?

M.: Tak. Potężna moc (śakti) wciągała ich we wszystkie te przeżycia. Miej zaufanie do tej potężnej mocy, że zabierze cię do celu. Łzy uważa się często za oznakę słabości. Ale te wielkie postacie wcale nie były słabe. Takie przejawy są tylko przemijającymi oznakami wielkiego prądu, który ich niósł. Powinniśmy patrzeć na to, co osiągnęli.

P.: Czy można sprawić, by ciało fizyczne całkowicie znikło?

M.: Po co to pytanie? Czy nie możesz przekonać się, czy jesteś tym ciałem?

P.: Czy możemy osiągnąć zniknięcie z pola widzenia (antardhāna) tak jak joginowie Wasisztha i Wiśwamitra?

M.: Są to tylko zagadnienia fizyczne. Czy to jest najistotniejszy przedmiot naszych zainteresowań? Czyż nie jesteś Jaźnią? Po co martwić się o inne sprawy? Przyjmij to, co istotne, a inne wyuczone teorie odrzuć jako zbyteczne. W błędzie są ci, którzy myślą, że fizyczne zniknięcie przyczynia się do wyzwolenia. Nic takiego nie jest potrzebne. Nie jesteś ciałem; jakie więc ma znaczenie, czy zniknie ono w taki czy w inny sposób? Nie ma wielkiego pożytku z takiego zjawiska. Na czym miałaby polegać jego wyższość czy niższość? Znaczenia ma tylko osiągnięcie Rzeczywistego. Główną rzeczą jest utrata „ja”, a nie utrata ciała. Utożsamianie Jaźni z ciałem jest prawdziwą niewolą. Porzuć fałszywe pojęcie i odczuj intuicyjnie to, co Rzeczywiste. Tylko to ma znaczenie. Jeżeli stopisz złotą ozdobę nie przetestowawszy jej, czy jest ze złota, to jakie ma znaczenie, czy  została stopiona cała, czy w częściach, czy też jaki kształt miała ta ozdoba? Interesuje cię w niej tylko to, czy jest złota. Umarły nie widzi swojego ciała. Tylko ten, kto żyje, myśli o sposobie, w jaki opuszcza się ciało. Ten, kto urzeczywistnił prawdę, nie doświadcza śmierci ani w ciele ani bez ciała, jest cały czas tak samo świadomy i nie robi to dla niego różnicy. Dla niego jeden stan nie jest wyższy od drugiego. Tak samo osoby postronnej nie powinny obchodzić losy ciała wyzwolonego; martw się o siebie. Urzeczywistnij Jaźń. Po urzeczywistnieniu Jaźni będzie czas myśleć o tym, jaką wolisz formę śmierci. Błędna identyfikacja Jaźni z ciałem powoduje myśli o tym, co wolisz itp. Czy jesteś ciałem? Czy byłeś go świadomy tej nocy, kiedy głęboko spałeś? Nie! Czym jest więc to, co istnieje teraz i cię dręczy? Jest to „ja”. Pozbądź się go i bądź szczęśliwy.

  1. Przybysz: „Najwyższy Duch (brahman) jest prawdziwy. Świat (jagat) jest złudzeniem”, jest to znane powiedzenie Śankaraćarji. Jednakże inni mówią: „Świat jest rzeczywistością”. Co zatem jest prawdziwe?

M.: Obydwa twierdzenia są prawdziwe. Odnoszą się one do różnych etapów rozwoju i wypowiedziane są z różnych punków widzenia. Praktykujący (abhyāsin) zaczyna od stwierdzenia  że to, co jest prawdziwe, istnieje zawsze. Eliminuje on zatem świat jako nierealny, ponieważ podlega zmianie. Nie może więc być rzeczywisty; „nie to, nie to!”. W końcu adept duchowy dociera do Jaźni i tam odkrywa jedność jako nutę dominującą. A wówczas to, co na początku odrzucone zostało jako nierzeczywiste, okazuje się być częścią tej jedności. Będąc przenikniętym przez Rzeczywistość, świat też jest prawdziwy. W urzeczywistnieniu Jaźni jest tylko istnienie i nic oprócz istnienia. Jednakże niektórzy myśliciele mówią o Rzeczywistości w odmiennym znaczeniu i stosują to pojęcie nieściśle do przedmiotów. Mówią oni, że przejawiona (ādhyāsika) Rzeczywistość ma wiele stopni, a mianowicie:

  1. vyāvahārika-satya (prawda praktyczna) – to krzesło jest widziane przez mnie i jest rzeczywiste;
  2. prātibhāsika-satya (prawda pozorna) – złudzenie węża w zwiniętym sznurze; zjawisko jest prawdziwe dla człowieka, który tak myśli; pojawia się ono w pewnym momencie czasowym i w określonych okolicznościach;
  3. pāramārtikasatya (prawda najwyższa) – Rzeczywistość jest tym, co zawsze jest takie samo i nie ulega zmianom.

Jeśli rozumiemy Rzeczywistość w szerszym sensie, to powiemy, że w świecie obecne są prawdy praktyczne oraz pozorne (wjawaharika i pratibhasika). Jednakże niektórzy negują realność nawet praktycznego życia – wjawaharika-satji – i uważają je jedynie za projekcję umysłu. Według nich jest ono tylko pratibhasika-satją, czyli złudzeniem.

Jogin Ramiah relacjonuje swoje doświadczenia:

  1. Przebywanie w obecności Maharishiego przynosi spokój umysłu. Siadywałem w samadhi przez 3-4 godziny bez przerwy. Czułem wtedy, że umysł mój przybierał kształt i wychodził z wnętrza. Poprzez nieustanną praktykę i medytację umysł wszedł do serca i połączył się z nim.

Wnoszę więc, że serce jest miejscem spoczynku umysłu. Rezultatem jest spokój. Kiedy umysł pogrążony jest w sercu, wtedy urzeczywistniona jest Jaźń. Jest to odczuwalne już nawet w stanie wzmożonej uwagi (dhāraṇa).

Zapytałem Maharishiego o kontemplację. Pouczył mnie jak następuje: Kiedy człowiek umiera, przygotowuje się stos pogrzebowy i ciało zostaje złożone na stosie, a stos zostaje zapalony. Spala się skóra, mięśnie, a potem kości, aż w końcu całe ciało rozpada się na popiół. Co wtedy pozostaje? Umysł. Pojawia się więc pytanie: „Ilu jest w tym ciele – jeden czy dwóch?” Jeżeli dwóch, to dlaczego ludzie mówią o sobie „ja”, a nie „my”? A zatem jest tylko jeden. Skąd się on narodził? Jaka jest jego natura (svarūpa)? Dociekając w ten sposób umysł zanika również. Jedyne, co wtedy pozostaje, postrzegane jest jako „ja”. Następne pytanie to „Kim jestem ja?” Samą tylko Jaźnią. To jest kontemplacja. Taka była moja droga. Poprzez taki proces przywiązanie do ciała (deha-vāsanā) zostaje zniszczone. Zanika ego. Jaśnieje jedynie Jaźń. Jedną z metod rozpuszczenia umysłu (manolaya) jest przebywanie z wielkimi – adeptami jogi (yogārūḍha). Są to doskonali adepci przebywający w samadhi. Dla nich urzeczywistnienie Jaźni było łatwe, naturalne i trwałe. Ci, którzy przebywają z nimi blisko, w uczuciowym kontakcie, stopniowo przyswajają sobie od nich nawyk samadhi.

  1. Wykształcony przybysz zapytał Śri Bhagawana o dwajtę i adwajtę.

M.: Utożsamianie się z ciałem to dwajta. Nieutożsamianie to adwajta.

 

13 sierpnia 1936 r.

  1. Arystokratyczna i dystyngowana kobieta z Północnych Indii przyjechała w południe w towarzystwie swego prywatnego sekretarza, czekała parę minut, a wkrótce po tym, jak Maharishi powrócił do sali po obiedzie, zapytała: Maharadźdźi. Czy możemy zobaczyć zmarłych?

M.: Tak.

M.: Czy joginowie mogą nam ich pokazać?

M.: Tak. Mogą. Ale nie proś mnie, żebym ci ich pokazał, bo ja nie mogę.

P.: Czy ich widujesz?

M.: Tak, w snach.

P.: Czy możemy osiągnąć cel drogą jogi?

M.: Tak.

P.: Czy napisałeś coś o jodze? Czy są jakieś książki na ten temat napisane przez ciebie?

M.: Tak.

  1. Czym jest karma? – ktoś zapytał.

M.: To, co zaczęło już owocować, określane jest jako prārabdha-karman (czyny przeszłe). To, co jest zmagazynowane i będzie przynosić skutek później, określa się jako saṁcita-karman (czyny skumulowane). Jest on tak różnorodny, jak ziarno uzyskane przez wieśniaków w wymianie za zieleninę. Takie ziarno z wymiany składa się z ryżu, ragi, jęczmienia, itp., z których jedne unoszą się na powierzchni wody, a inne są w niej zanurzone. Niektóre z ziaren mogą być dobre, inne złe lub obojętne. Kiedy najsilniejszy z różnorodnych nagromadzonych karmanów zaczyna przynosić skutki w następnym wcieleniu, to określa się go jako prarabdhę tego wcielenia.

  1. Kiedy jeden z obecnych pracowników aśramu po raz pierwszy przybył do Śri Bhagawana, zadał wówczas takie pytanie: Jaka jest droga do wyzwolenia? Maharishi odpowiedział: „Droga już wybrana prowadzi do wyzwolenia”.

22 wrzesień 1936 r.

  1. Rozmawiając z przybyszem, R. Seśagiri Rao, Maharishi zauważył, że tylko mędrzec, który urzeczywistnił Jaźń (ātma-jñānin) może być dobrym karma-joginem. „Kiedy zaniknie poczucie, że jest się sprawcą działania, to zobaczymy co się wtedy stanie. Śri Śankara zalecał niedziałanie. Ale czyż nie pisał on komentarzy i nie brał udziału w dysputach? Nie martw się o działanie i niedziałanie. Poznaj siebie, a wtedy przekonamy się, czyje jest to działanie. Czyje ono jest? Niech działanie się skończy. Dopóki jest działający podmiot, dopóty musi on zbierać owoce swoich czynów. Jeśli nie myśli on o sobie, że jest sprawcą, wtedy nie ma już dla niego działania. Jest ascetą, który porzucił życie świeckie (sannyāsin).”

P.: Jak powstało ego?

M.: Nie ma potrzeby tego wiedzieć. Poznaj teraźniejszość. Nie znając jej, po co martwisz się o przeszłość czy przyszłość?

Maharishi dodał w odpowiedzi na inne pytanie: Czy świat jest w tobie czy na zewnątrz? Czy istnieje on niezależnie od Ciebie? Czy świat przychodzi i mówi ci: „ja istnieję”?

  1. Bramin, który zadawał pytania, podjął na nowo: Skąd wiemy, czy działanie jest nasze czy nie?

M.: Jeśli owoce czynów nie dotyczą osoby to znaczy, że jest ona wolna od działania.

P.: Czy wystarczy wiedza intelektualna?

M.: Jeśli nie poznało się intelektualnie, to jak będzie się praktykować? Poznaj najpierw intelektualnie, ale nie poprzestań na tym. Praktykuj.

Potem Maharishi poczynił pewne uwagi: Gdy przylgnie się do jednego systemu filozoficznego (siddhānta), to trzeba potępiać inne. Tak jest w przypadku zwierzchników klasztorów (maṭhādhipati).

Nie można oczekiwać, by wszyscy ludzie działali w ten sam sposób. Każdy działa według swego usposobienia i poprzednich wcieleń. Mądrość, oddanie, czyn (dźńana, bhakti, karma) są wzajemnie powiązane. Kontemplowanie postaci zależy od czyjegoś wyboru. Jego celem jest pozbycie się innych postaci i ograniczenie się do jednej. Prowadzi to do celu. Nie jest możliwe skupienie umysłu w sercu już na samym początku, toteż potrzebne są takie środki pomocnicze. Kryszna mówi, że „ani ty, ani ja, itd. nie jesteśmy zrodzeni (janma)”, a później mówi, że narodził się przed Aditją, itd. Ardźuna z tym dyskutuje. Tak więc faktem jest, że każdy myśli o Bogu według stopnia własnego rozwoju.

Mówisz, że jesteś ciałem w stanie jawy, a nie jesteś ciałem we śnie. Nawet ciało człowieka ma wiele powłok, czy zatem nie może być nieskończonych możliwości dla Boga? Którąkolwiek metodę człowiek zastosuje, to jest ona popierana przez mędrców. Bowiem każda prowadzi do celu tak samo jak inne.

  1. P.: Czy istnieje niebo (svarga) i piekło (naraka)?

M.: Musi istnieć ktoś, kto ma się tam znaleźć. Niebo i piekło są jak sny. Widzimy też, że również czas i przestrzeń istnieją we śnie. Co jest zatem prawdziwe, sen czy stan jawy?

P.: A więc musimy pozbyć się pożądania (kāma), gniewu (krodha), itd.

M.: Pozbądź się myśli. Nie musisz pozbywać się niczego innego. Ty musisz być, aby coś mogło być widziane. Jest to Jaźń. Jaźń jest świadoma zawsze.

P.: Czy pożyteczne są pielgrzymki, itp.?

M.: Tak.

P.: Jaki wysiłek jest konieczny, aby osiągnąć Jaźń?

M.: Musi zostać zniszczone „ja”. Jaźni nie trzeba osiągać. Czy jest choćby chwila, w której nie ma Jaźni? Nie jest ona czymś nowym. Bądź czym jesteś. To, co nowe, nie może być trwałe. To, co prawdziwe, musi istnieć zawsze.

P.: Czym jest ofiara poprzez mądrość (jñāna-yajña) lub też inne ofiary?

M.: Inne dyscypliny istnieją dla niej. Praktyka służy zdobyciu mądrości.

P.: Czy dźiwanmuktowie (dusze wyzwolone za życia) są różnych rodzajów?

M.: Jakie to ma znaczenie, czy różnią się oni zewnętrznie? Nie ma różnicy w ich mądrości.

P.: Gdy jest się lojalnym wobec jednego Mistrza, czy można oddawać cześć innym?

M.: Guru jest tylko jeden. Nie jest on w ciele fizycznym. Jak długo utrzymuje się słabość, tak długo potrzebne jest silne wsparcie.

P.: J. Krishnamurti mówi: „Żaden Guru nie jest konieczny”.

M.: Skąd on to wie? Można tak powiedzieć po urzeczywistnieniu, ale nie wcześniej.

P.: Osiągnąłeś ten stan wielkim wysiłkiem. A co my, biedne dusze możemy zrobić?

M.: Jesteśmy w naszej Jaźni. Nie jesteśmy w świecie.

P.: Niebo i piekło – czym one są?

M.: Niebo i piekło nosisz w sobie. Rejony te stwarza twoje pożądanie, gniew, itp. Są one jak sny.

P.: Gita mówi, że jeśli człowiek skupi swoją uwagę pomiędzy brwiami i powstrzyma oddech, to osiągnie najwyższy stan. Jak się to robi?

M.: Zawsze jesteś w Jaźni i nie trzeba jej osiągać. Pomiędzy brwiami jest to miejsce, na którym skupiona ma być uwaga (miejsce medytacji – upāsana-sthāna).

P.: Mówiłeś o sercu jako o miejscu medytacji?

M.: Tak, ono również.

P.: Czym jest serce?

M.: Jest to centrum Jaźni. Jaźń jest ośrodkiem ponad ośrodkami. Serce reprezentuje ośrodek psychiczny a nie fizyczny.

P.: Termin jñāna oznacza urzeczywistnioną mądrość. Ten sam termin stosuje się również na oznaczenie metody. Dlaczego?

M.: Dźńana zawiera również metodę, ponieważ w ostateczności prowadzi ona do urzeczywistnienia.

P.: Czy człowiek powinien zająć się przekazaniem swej wiedzy, choć niedoskonałej?

M.: Jeśli taka jest jego prārabdha.

W rozdziale siódmym Ardźuna pyta Krysznę, czy karma, czyli działanie, jest środkiem prowadzącym do wyzwolenia (sādhana). Kryszna odpowiada, że tak, ale jeśli wykonywane jest bez poczucia, że jest się sprawcą działania. Zatem karma jest zaaprobowana również przez pisma, które jej zaprzeczają. Karma nieaprobowana to ta, która wykonywana jest z poczuciem, że jest się jej sprawcą. Nie porzucaj karmy. Nie da się tego zrobić. Porzuć tylko poczucie bycia jej sprawczym podmiotem. Karma będzie odbywać się wówczas automatycznie, albo odpadnie od ciebie sama. Jeżeli karma będzie twym losem według twojej prarabdhy, to z pewnością zostanie ona spełniona, czy będziesz tego chciał, czy nie. Jeżeli zaś karma nie jest ci przeznaczona, to nie wykonasz jej nawet choćbyś bardzo się w nią zaangażował. Dźanaka, Śuka, itd. byli zaangażowani w działanie bez ahankary. Karma może być spełniana dla sławy lub też może być wykonywana bezinteresownie i dla publicznego dobra. Jednakże nawet wtedy ludzie pragną pochwały. A więc naprawdę jest to egoistyczne.

P.: Czym jest ta jedna rzecz, której poznanie rozwiewa wszelkie wątpliwości?

M.: Poznaj tego, kto wątpi. Gdy pochwycisz wątpiący podmiot, wtedy żadna wątpliwość już nie powstanie. Wątpiący jest tutaj transcendentny. Ponadto, kiedy wątpiący przestanie istnieć, to nie będą powstawać już żadne wątpliwości. Skądże by wówczas powstały? Wszyscy są dźńanimi, dźiwanmuktami. Tylko, że nie są świadomi tego faktu. Wątpliwości muszą zostać wykorzenione. Oznacza to, że wykorzeniony musi być wątpiący. Wątpiącym jest tutaj umysł.

 P.: Jaka jest metoda?

M.: Kim jestem? jest sposobem dociekania.

P.: Czy możemy robić dźapę?

M.: Dlaczego miałbyś myśleć: „ja jestem tym”. Dociekaj, a wtedy myśli znikną. To, co jest, czyli Jaźń, odsłoni się jako nieunikniona pozostałość.

P.: Czy konieczna jest haṭha-yoga?

M.: Jest to jeden ze środków, ale nie zawsze konieczny. Zależy to od osoby. Wićara przewyższa pranajamę. W Joga-wasisztha Ćudala zaleca Sikhidwadźi dociekanie (wićarę) dla unicestwienia ego. Rzeczywistość można osiągnąć poprzez powstrzymanie prany lub intelektu. Hatha-joga jest tym pierwszym, wićara – drugim.

Nawet w zwykłych sytuacjach starsi ludzie zalecają aćamanę[6] lub pranajamę przed podjęciem jakiejkolwiek pracy – czy to świeckiej czy duchowej. Oznacza to, że osiąga się ją poprzez koncentrację umysłu.

P.: Czy dźńani zachowuje jakąś indywidualność po osiągnięciu celu?

M.: Jakże może on zachować indywidualność?

P.: Przedmiotem mojej medytacji jest „neti, neti” (nie to, nie to).

M.: Nie, to nie jest medytacja. Znajdź źródło. Musisz koniecznie dotrzeć do źródła. Błędne „ja” wówczas zniknie, a prawdziwe „ja” zostanie urzeczywistnione. To pierwsze nie może istnieć bez drugiego.

24 września 1936 r.

  1. Pan Duncan Greenlees z Madanapalli napisał co następuje:

Od czasu do czasu nachodzą mnie wyraźne przebłyski świadomości, której centrum jest na zewnątrz zwykłej Jaźni i która wydaje się być wszechogarniająca. Nie zajmując umysłu koncepcjami filozoficznymi, jak Bhagawan radziłby pracować dla uzyskiwania, utrzymania i rozszerzania tych przebłysków? Czy przy takich doświadczeniach abhyāsa (praktyka) wymaga odosobnienia?

 Śri Bhagawan odpisał: „Na zewnątrz” – dla kogo jest wewnątrz lub zewnątrz? Pojęcia te mogą utrzymywać się tak długo, jak długo jest podmiot i przedmiot. Dla kogo te dwa istnieją? Obydwa przemienią się w sam podmiot. Przekonaj się, kto jest w podmiocie. Badanie to doprowadzi cię do czystej świadomości ponad względnym podmiotem.

Zwykła jaźń to umysł. Umysł jest ograniczony. Ale czysta świadomość jest bez ograniczeń i osiągalna jest poprzez wspomniane już dociekanie.

Uzyskanie – Jaźń istnieje zawsze. Dąży się tylko do zniszczenia przeszkód dla przejawienia się Jaźni.

Utrzymanie – Raz osiągnąwszy Jaźń zrozumie się, że jest ona tu i teraz. Nie była nigdy utracona.

Rozszerzenie – Nie ma rozszerzenia Jaźni, bowiem nie podlega ona ani kontrakcji ani rozszerzaniu.

Odosobnienie – przebywanie w Jaźni jest samotnością. Albowiem nie ma nic poza Jaźnią. Odosobnienie jest odejściem z jednego miejsca do drugiego. Ale ani jednego ani drugiego nie ma poza Jaźnią. Skoro wszystko jest Jaźnią, to odosobnienie jest niemożliwe i nielogiczne.

Abhyāsa, czyli praktyka duchowa jest poszukiwaniem Jaźni.

28 marca 1935 r.

  1. Aśram odwiedzili panowie: S. Ranganathan, wyższy urzędnik, poborca z Vellore, S.V. Ramamurthi, wyższy urzędnik, i T. Raghaviah, były diwan (premier) stanu Pudukottah. Pan Ranganathan powiedział: Proszę cię, naucz mnie jak można opanować umysł.

M.: Są dwie metody. Jedna to przekonać się, czym jest umysł, a wtedy on sam zanika. Druga to skupienie uwagi na czymś jednym, wówczas umysł się uspokaja.

Pytający powtórzył pytanie prosząc o dalsze wyjaśnienie. Uzyskał tę sama odpowiedź z niewielkim dodatkiem. Pytający zdawał się być nieusatysfakcjonowany.

Pan Raghaviah: Będąc ludźmi świeckimi, odczuwamy wciąż jakiś smutek, taki czy inny, i nie wiemy, jak go pokonać. Modlimy się do Boga, ale nadal nie przynosi to ulgi. Co możemy zrobić?

M.: Zaufajcie Bogu.

P.: Oddajemy się Bogu, ale nadal nie doznajemy pomocy.

M.: Tak. Jeśli oddaliście się Bogu, to musicie być posłuszni Jego woli i nie uskarżać się na to, co nie jest dla was przyjemne. Sprawy mogą przybrać inny obrót od tego, jakie się wydają. Udręki często doprowadzają ludzi do zaufania Bogu.

P.: Ale jesteśmy ludźmi świeckimi, mamy żony, dzieci, przyjaciół i krewnych. Nie możemy zignorować ich istnienia i poddać się woli Boga nie zatrzymując w sobie choć odrobiny osobowości.

P.: To znaczy, że nie oddaliście się Bogu, jak twierdzisz. Musicie jedynie zaufać Bogu.

Pan Ramamurthi: Swamidźi, przeczytawszy książkę Paula Bruntona   pod tytułem  A Search In Secret India [7] byłem pod wielkim wrażeniem jej ostatniego rozdziału, gdzie pisze on, że można być świadomym bez myślenia. Wiem, że można myśleć zapominając o fizycznym ciele. Ale czy można myśleć bez umysłu? Czy możliwe jest osiągnięcie tej świadomości, która jest ponad myślami?

M.: Tak. Jest tylko jedna świadomość, która utrzymuje się w stanach jawy, wizji sennych i snu głębokiego. We śnie nie ma „ja”. Myśl „ja” powstaje po przebudzeniu i wtedy pojawia się świat. Gdzież było „ja” w czasie snu? Było wtedy, czy go nie było? Musiało być tam również, ale nie w taki sposób, w jaki odczuwasz je teraz. Obecne „ja” jest tylko myślą, podczas gdy „ja” we śnie jest to prawdziwe „Ja”. Istnieje ono przez cały czas. Jest to świadomość. Gdy zostanie poznana, to przekonasz się, że jest ona poza myślami.

P.: Czy możemy myśleć bez umysłu?

M.: Myśli mogą trwać tak jak inne czynności, nie zakłócając Najwyższej Świadomości.

P.: Czy można czytać umysły innych?

Mistrz jak zwykle powiedział mu, aby odnalazł najpierw swoją Jaźń, zanim będzie się martwić o innych.

– Gdzież poza twoją Jaźnią są inni? – zapytał Mistrz.

Pan Raghawiah: Jak możemy połączyć wyższe doświadczenie z niższym (to znaczy duchowe doświadczenie ze sprawami świeckimi)?

M.: Jest tylko jedno doświadczenie. Czymże są doświadczenia świeckie jeśli nie tym, co oparte jest na błędnym „ja”? Zapytaj człowieka, który osiągnął największy w świecie sukces, czy zna swoją Jaźń; odpowie ci: „nie”. Cóż może wiedzieć ktoś, kto nie poznał Jaźni? Wszelka wiedza świecka oparta jest na kruchych podstawach.

Pan Ramamurthi: Jak poznać prawdziwe „Ja” w odróżnieniu od błędnego „ja”?

M.: Czyż jest ktoś, kto nie byłby świadomy siebie? Każdy zna, a jednak nie zna Jaźni. Dziwny paradoks.

Mistrz dodał później: Jeżeli będzie się badać, czy umysł istnieje, to odkryje się, że nie istnieje. To jest opanowanie umysłu. W przeciwnym razie, jeśli uzna się umysł za istniejący i próbuje się nad nim zapanować, to sprowadza się to do umysłu panującego nad  umysłem, tak jak złodziej, który zamienia się w policjanta, żeby złapać złodzieja, czyli samego siebie. Umysł trwa tylko w ten sposób, lecz się wymyka.

3 kwietnia 1935 r.

  1. Inżynier Ekanath Rao zapytał Bhagawana czy do praktykowania wićary konieczna jest samotność.

M.: Samotność jest wszędzie. Człowiek jest samotny zawsze. Ale jego zadaniem jest odnalezienie tego wewnątrz, a nie poszukiwanie na zewnątrz.

P.: Codzienne prozaiczne życie rozprasza.

M.: Nie pozwalaj się rozpraszać. Zbadaj, kto ulega rozproszeniu. Już po krótkiej praktyce przestaniesz się tym przejmować.

P.: Nie udaje mi się nawet próba.

M.: Zrób ją, a zobaczysz, że to nie takie trudne.

P.: Ale odpowiedź, by poszukiwać wewnątrz, nie przychodzi.

M.: Odpowiedzią jest poszukujący podmiot i żadna inna przyjść nie może. To, co pojawia się na nowo, nie może być prawdziwe. To, co jest zawsze, jest prawdziwe.

6 kwietnia 1935 r.

Przybysz zapytał: Droga do urzeczywistnienia jest trudna. Sprawy świeckie są łatwe do zrozumienia, te natomiast nie.

M.: Tak. Umysł zawsze szuka wiedzy zewnętrznej, pomijając swą własną wiedzę wewnętrzną.

P.: Jeden dzień pobytu ze Śri Bhagawanem jest dobry, pobyt dwudniowy jest lepszy, trzydniowy jeszcze lepszy, i tak dalej. Jeśli byłby to ciągły pobyt, to jak poradzilibyśmy sobie z naszą świecką pracą?

M.: Pobyt tu czy gdzie indziej, trzeba traktować tak samo i skutek także.

12 kwietnia 1935 r.

  1. Wysłuchawszy recytacji Upadeśa-sary w języku malajalam pan Ramaćandra Iyer z Nagercoil zapytał w charakterystycznie niewymyślny sposób o umysł, jego koncentrację i kontrolę. Mistrz odpowiedział, że umysł jest to tylko tożsamość Jaźni z ciałem. Jest to wytworzone błędne ego; ono z kolei stwarza nieprawdziwe zjawiska oraz wydaje się poruszać pośród nich. Wszystko to jest nieprawdą. Jedyną Rzeczywistością jest Jaźń. Gdy zanika błędne utożsamienie, to trwałość Rzeczywistości staje się oczywista. Nie znaczy to, że Rzeczywistości nie ma tu i teraz. Jest tu zawsze, wiecznie taka sama. Jest też w doświadczeniu każdego człowieka. Bowiem każdy człowiek wie, że jest. „Kim jest?”– a pytając subiektywnie – „Kim jestem ja?” Błędne ego połączone jest z przedmiotami. Ego jest samo swoim przedmiotem. Przedmiotowość jest błędem. Tylko podmiot jest Rzeczywistością. Nie uważaj siebie błędnie za przedmiot, to znaczy za ciało. Daje to początek nieprawdziwemu ego, a co za tym idzie i światu, oraz twoich w nim działań, które powodują nieszczęście. Nie myśl o sobie, że jesteś tym, tamtym lub czymkolwiek, że jesteś taki czy inny, że jesteś tym a tym. Odrzuć tylko nieprawdę. Rzeczywistość przejawi się wtedy sama. Pisma mówią, że Jaźń jest nitya-siddha, obecna zawsze, a mimo to mówią też o usunięciu adźńany. Jeśli Jaźń jest zawsze obecna, to jakże może istnieć adźńana (niewiedza)? Kto ma niewiedzę? Są to sprzeczności. Ale takie twierdzenia stosuje się w celu naprowadzenia gorliwego poszukującego na właściwą drogę. Nie od razu zrozumie on jedyną Prawdę, jeśli poda się ją zwykłymi słowami, takimi jak: „…ani ty, ani ja, ani ci królowie”). Śri Kryszna objawił Prawdę, ale Ardźuna nie mógł jej pojąć. Kryszna powiedział potem wyraźnie, że ludzie błędnie utożsamiają Go z ciałem, podczas gdy on tak naprawdę ani się nie narodził, ani nie umrze. Pomimo to objawienie prawdy Ardźunie wymagało całej Bhagawadgity.

Spójrz, Jaźń jest tylko Istnieniem, nie jest byciem tym albo tamtym. Jest to proste Istnienie.    Bądź – a będzie to koniec niewiedzy. Zbadaj, kto ma niewiedzę. Ego powstaje, kiedy budzisz się ze snu. W głębokim śnie nie mówisz, że śpisz, ani też, że zamierzasz się obudzić, lub że śpisz już bardzo długo. A jednak wciąż tam jesteś. Dopiero po przebudzeniu mówisz, że spałeś. Twój stan jawy zawiera w sobie również twój sen. Urzeczywistnij swoje czyste Istnienie. Niech nie będzie błędnego utożsamienia z ciałem. Ciało jest rezultatem myśli. Myśli będą biegły jak zwykle, ale nie będzie to mieć na ciebie wpływu. Nie zajmujesz się ciałem, kiedy śpisz; taki możesz być zawsze.

Pan Ekanatha Rao: Jak można pogodzić taką czynność z zarabianiem na życie, koniecznym u ludzi świeckich?

M.: Czyny nie tworzą więzów. Więzy to tylko błędne pojęcie: „to ja działam”. Odrzuć takie myśli, niech ciało i zmysły odgrywają swe role, niezakłócone twoją ingerencją.

20 kwietnia 1935 r.

  1. Przybysz mówiący w malajalam wyraził swą troskę z powodu nieszczęść na świecie oraz opinię, że „poszukiwanie Jaźni” wygląda egoistycznie wśród takiego cierpiącego otoczenia. Według niego rozwiązaniem byłaby bezinteresowna praca.

M.: Morze nie jest świadome swojej fali. Podobnie Jaźń nie jest świadoma ego.

Uwaga: To wyjaśnia, co Śri Bhagawan rozumie przez poszukiwanie źródła ego.

  1. Przybysz zapytał Śri Bhagawana: Jesteś Bhagawanem. Wiesz więc zapewne kiedy osiągnę dźńanę. Powiedz mi, kiedy stanę się dźńanim (wiedzącym).

Śri Bhagawan odpowiedział: Jeśli jestem Bhagawanem, to nie ma nikogo oprócz Jaźni – a zatem nie ma dźńaniego ani adźńaniego. A jeśli Bhagawanem nie jestem, to jestem taki jak ty i wiem tyle samo co  ty. Tak czy owak nie mogę więc odpowiedzieć na twoje pytanie.

 

24 kwietnia 1935 r.

  1. Paru mężczyzn zadało Mistrzowi pytania, które ostatecznie sprowadzały się do jednego: że „ja” nie jest postrzegalne, pomimo usilnych starań.

Mistrz odpowiedział w sobie właściwy sposób: Kim jest ten, który mówi, że „ja” nie jest poznawalne? Czy jest jedno „ja” niewiedzące i drugie „ja” nieuchwytne? Czy są dwa „ja” w jednej osobie? Zadaj sobie to pytanie. To umysł twierdzi, ze „ja” jest niepostrzegalne. Skąd pojawił się umysł? Poznaj ten umysł. Odkryjesz, ze jest on mitem. Król Dźanaka powiedział: „Znalazłem złodzieja, który rujnował mnie tak długo. Rozprawię się z nim teraz natychmiast, a wtedy będę szczęśliwy.” Podobnie będzie z innymi.

P.: Jak poznać „ja”?

M.: „Ja” – „ja” trwa zawsze. Nie trzeba go poznawać. Nie jest to nowo zdobyta wiedza. To, co jest nowe i nie jest już tu i teraz, będzie tylko efemeryczne. „Ja” istnieje zawsze. Jest tylko przeszkoda w jego poznaniu, nazywana niewiedzą. Usuń niewiedzę, a zajaśnieje wiedza. W rzeczywistości niewiedza, a nawet wiedza, nie dotyczą Atmana. Są to narosty do usunięcia. Dlatego mówi się, że Atman jest poza wiedzą i niewiedzą. Jest on zawsze taki, jaki jest naturalnie – to wszystko.

P.: Pomimo naszych usiłowań nie ma postrzegalnego postępu.

M.: O postępie można mówić w przypadku rzeczy osiągalnych na nowo. Podczas gdy tu jest tylko usunięcie niewiedzy, a nie uzyskiwanie wiedzy. Jakiego postępu można oczekiwać w dociekaniu Jaźni?

P.: Jak usunąć niewiedzę?

M.: Będąc w Tiruwannamalai i leżąc w łóżku śnisz, że znalazłeś się w innym mieście. Scena ta jest dla ciebie prawdziwa. Twoje ciało znajduje się tutaj, w pokoju na łóżku. Czy miasto mogło wejść do twojego pokoju, albo czy ty mogłeś odejść stąd gdzie indziej, pozostawiając tu swoje ciało? Obydwie te rzeczy są niemożliwe. A więc i twoje bycie tutaj i oglądanie innego miasta są jednakowo nierzeczywiste. Ale dla umysłu wydają się prawdziwe. „Ja” ze snu wkrótce znika, a wtedy inne „ja” opowiada o tym śnie. Tego “ja” we śnie nie było. Obydwa „ja” są nieprawdziwe. Istnieje podstawa umysłu, która cały czas trwa, wywołując rozmaite sceny. „Ja” powstaje z każdą myślą i znika wraz z jej zniknięciem. Wiele takich „ja” rodzi się w każdym momencie i ginie. Utrzymujący się umysł jest prawdziwym kłopotem. To, według Dźanaki, jest właśnie złodziej. Odkryj go a będziesz szczęśliwy.

  1. Śri Bhagawan odczytał z Prabuddha-bharaty powiedzenie Kabira, iż wszyscy wiedzą, że kropla rozpływa się w oceanie, ale niewielu tylko wie, że ocean rozpływa się w kropli. – To jest para-bhakti – powiedział.

5 czerwca 1935 r.

  1. Z wizytą przybył młody bramin (25 lat). Na widok Mistrza zaczął zachowywać się histerycznie i wołać: „śiwo ‘ham, aham brahmāsmi, Ty jesteś Bogiem, Jesteś para-brahmanem, Tyś jest moim ojcem, Ojcze zbaw mnie!” itd. Jego histeria zaczęła się zwiększać, uderzał się po piersiach gwałtownie obydwiema rękami na zmianę, krzycząc: śiwo ‘ham, śiwo ‘ham. Potem zaś zgrzytając zębami krzyczał histerycznie: „Zdepczę materializm”, tak jakby zgniatał go swoimi zębami. Wreszcie rzekł: „Albo dasz mi moc, albo dasz mi moc albo – albo – albo – ja…….” Zaczął się jakby dławić.

Łagodnie odsunięty przez innych, padł na twarz przed Maharishim, mówiąc: „Znajdę schronienie u stóp mego Ojca. Ojcze! Tyś jest Parthasarathi, jam jest Ardźuna. Zdepczemy materializm”, itd. W końcu został zabrany sprzed oblicza Maharishiego. Umył się, zjadł lekki posiłek i spokojnie siedział w sali przez parę godzin. W południe powstrzymał się od posiłku. Po południu dostał nowego ataku i zaczął krzyczeć: „Zetnę głowę Krysznie, jeśli tu teraz przyjdzie. Poradził mi, abym zrezygnował z pracy, a nie ochronił mojej matki. Albo niech on zetnie mi głowę”, itd.

Po paru godzinach spokoju Śri Bhagawan poprosił pana K.L. Śarmę o przeczytanie fragmentu jego komentarza do Anubandhy (aneks do 40 wersetów). Jego myślą przewodnią było to, że ludzie niezdolni sobie poradzić proszą o boskie moce, aby zastosować je dla ludzkiego dobra. Podobne jest to do historii o kulawym, który odgrażał się mówiąc, że pokona wroga, jeśli tylko uleczone zostaną jego nogi. Intencja jest dobra, ale brak tu proporcji. Słysząc to młody człowiek skoczył nagle na równe nogi, kłaniając się Śri Bhagawanowi i mówiąc: „Ojcze! Ojcze! Byłem w błędzie. Wybacz mi. Poucz mnie. Zrobię co powiesz.” Potem znowu wieczorem padł na twarz mówiąc: „Poddaję się”.

9 czerwca 1935 r.

  1. Mężczyzna z Kokonady zapytał: Umysł mój jest jasny przez 2-3 dni, a potem tępieje przez następne 2-3 dni. I tak na zmianę. Czym jest to spowodowane?

M.: To całkiem naturalne; jest to naprzemienna gra jasności (sattva), ruchu (rajas) i ciemności (tamas). Nie ubolewaj nad tamasem, ale kiedy pojawi się sattwa, uchwyć się jej mocno i wykorzystaj ją jak najlepiej.

P.: Czym jest serce?

M.: Jest to siedziba (jeśli tak można powiedzieć) Jaźni.

P.: Czy jest to fizyczne serce?

M.: Nie. Jest to miejsce gdzie powstaje „ja-ja”.

P.: Co staje się z dźiwą (duszą) po śmierci?

M.: Pytanie to nie jest właściwe dla dźiwy żyjącej teraz. Może mnie o to zapytać dźiwa bezcielesna, jeśli będzie sposobność. W międzyczasie, niechaj dźiwa w ciele rozwiąże swój obecny problem i dowie się, kim jest. Będzie to końcem takich wątpliwości.

P.: Czym jest dhyāna?

M.: Dhjana oznacza zazwyczaj kontemplację jakiegoś przedmiotu, podczas gdy słowo nididhyāsana stosuje się na określenie dociekania Jaźni. Triada (Bóg-świat-dusza) utrzymuje się dopóki Jaźń nie zostanie urzeczywistniona. Dhjana i nididhjasana są tym samym z punktu widzenia poszukującego, ponieważ dotyczą one tej triady i są synonimami bhakti.

P.: Jak należy praktykować dhjanę?

M.: Dhjana służy do skupienia umysłu. Idea dominująca powstrzymuje inne myśli. Dhjana zmienia się w zależności od osoby. Przedmiotem dhjany może być jakiś aspekt Boga, natura, mantra lub Jaźń itp.

15 lipca 1935 r.

  1. Młody człowiek, pan Knowles, przybył na darśan. Przeczytał on dwie książki Paula Bruntona. Zadał takie pytanie: Buddyści twierdzą, że „ja” jest nierzeczywiste, podczas gdy Paul Brunton w Tajemnej Ścieżce zaleca pokonać myśl „ja” i osiągnąć stan „ja”. Który z tych poglądów jest prawdziwy?

M.: Są dwa „ja”: jedno niższe i nieprawdziwe, którego jesteśmy wszyscy świadomi, a drugie, wyższe i prawdziwe, które należy urzeczywistnić.

Nie jesteś świadomy siebie podczas snu, świadomy jesteś w stanie jawy. Budząc się mówisz, że spałeś, ale nie wiedziałeś tego w stanie głębokiego snu. A zatem myśl o różnorodności powstała wraz ze świadomością ciała, a ta świadomość ciała pojawiła się w jakimś szczególnym momencie i ma swój początek i koniec. To, co zapoczątkowane, musi czymś być. Czym to jest? Jest to świadomość „ja”. Kim jestem ja? Skąd jestem? Znalazłszy jego źródło zrealizujesz stan Absolutnej Świadomości.

P.: Czym jest to „ja”? Wydaje się być tylko ciągiem wrażeń zmysłowych. Taka też zdaje się być idea buddyjska.

M.: Świat nie jest zewnętrzny. Wrażenia nie mogą mieć źródła zewnętrznego. Albowiem świat może być poznawany tylko przez świadomość. Świat nie mówi, że istnieje. Jest to twoje wrażenie. Ale nawet to wrażenie nie jest spójne i nieprzerwane. W głębokim śnie świat nie jest poznawany, a więc nie istnieje dla śpiącego. Świat jest więc sekwencją ego. Znajdź to ego. Odnalezienie jego źródła jest celem ostatecznym.

P.: Wierzę, że nie powinniśmy zadawać cierpienia innym istotom. Czy więc powinniśmy wytrzymywać ukąszenia komarów i poddawać się im również?

M.: Sam nie lubisz cierpieć. Jakże więc możesz zadawać cierpienie innym? Po prostu odpędzaj komary, skoro cierpisz od ich ukąszeń.

P.: Czy to właściwe, że zabijamy inne istoty, na przykład komary, pchły?

M.: Każdy jest samobójcą. Wieczny, szczęśliwy i naturalny stan został stłumiony przez to życie w niewiedzy. W tym sensie obecne życie jest spowodowane zabiciem wiecznego, pierwotnego Istnienia. Czyż nie jest to przypadek samobójstwa? A zatem każdy jest samobójcą. Po co więc martwić się morderstwami i zabijaniem?

W trakcie późniejszej rozmowy gość powiedział: Świat wysyła wrażenia i wtedy się budzę!

M.: Czy świat może istnieć bez kogoś, kto go postrzega? Co jest wcześniejsze? Istnienie-świadomość czy powstające uświadomienie? Istnienie-świadomość jest zawsze, wieczne i czyste. Powstające uświadomienie powstaje i zanika. Jest ono przemijające.

P.: Ale przecież świat istnieje dla innych nawet wtedy, gdy śpię?

M.: Ten świat kpi sobie z ciebie, że poznajesz go, nie znając siebie. Świat jest skutkiem działania twojego umysłu. Poznaj swój umysł, a potem oglądaj świat. Zrozumiesz, że nie jest on różny od Jaźni.

P.: Czy Maharishi jest świadomy siebie i otoczenia tak wyraźnie, jak ja?

M.: Kto ma tę wątpliwość? Nie ma wątpliwości u tego, kto urzeczywistnił prawdę. Ma ją jedynie niewiedzący.

 


[1] Pierwszy z Pięciu Hymnów do Arunaćali, napisanych przez Bhagawana w roku 1914.

[2] Sanskr. „dobro, zasługa” i „grzech, zło”.

[3] „Lecz człowiek od samości swej całkowicie wolny, dalekowidzący i o czystym sądzie, nawet śmierć tych ludzi powodując nie będzie zabójcą, ani czynów swoich niewolnikiem.” Przeł. Wanda Dynowska, wyd. Biblioteka Polsko-Indyjska.

[4] Skądinąd wiadomo, że kiedy Maharishi nie odpowiadał na zadane pytania, oznaczało to odpowiedź negatywną.

[5] Tak nazywano żywioł przestrzeni.

[6] Sanskr. ācamana – rytuał oczyszczający, polegający na spijaniu wody z dłoni.

[7] Książka ta, przetłumaczona na jęz. polski przez W. Dynowską została wydana w Polsce pt. Ścieżkami Jogów przez wydawnictwo „Książnica – Atlas, Lwów – Warszawa”, 1935.

Zostaw komentarz